Chłopak zaprowadził mnie do jakiegoś budynku, a potem zniknął za drzwiami. Zaczęłam rozglądać się po korytarzu w poszukiwaniu czegoś ciekawszego niż obrazy przedstawiające albo ludzi, albo krajobrazy, niestety nic takowego nie znalazłam. Zatrzymałam się przy drzwiach, oparłam się o ścianę i czekałam, aż chłopak wróci. Jeśli tego by nie zrobił w najbliższym czasie, poszłabym sobie na miasto, tak by się więcej działo niż tu.
- Chodź - drzwi się otworzyły i zobaczyłam tylko jego głowę. Otworzył je szerzej, a ja weszłam do środka. Za biurkiem siedziała czerwonowłosa dziewczyna, która bawiła się długopisem wymachując nic na lewo i prawo, a potem okręcając wokół palca.
- Jak się nazywasz? - zapytała, a ja bez żadnego pytania usiadłam sobie na wolnym krześle. A co ja będę stała? Nie wiadomo jak długa będzie ta rozmowa.
- Shanna - odparła. Przedstawiła się jako Resney, czyli przywódczyni grupy Spirit of Shnning Star. Jedynie skinęłam głową, a ona zaczęła mi opowiadać o innych czterech grupach. Hm... a może gdzieś dołączyć? przeszło mi przez myśl. Chociaż... po co? Jedyny plus był taki, że nie byłabym sama, jeśli chodzi o zamianę w zwierzęta. Dziewczyna zaproponowała mi dojście do nich, a ja bez oporu się zgodziłam, ponieważ nad odpowiedzią zastanawiałam się wtedy, kiedy ona opowiadała o wszystkim. Trochę mnie to nie obchodziło, gdzieś już to wszystko słyszałam.
- A mamy jakieś sprzeczki pomiędzy innymi grupami? - zapytałam zaciekawiona. Dziewczyna pokręciła przecząco głową.
- I git - wstałam z niewygodnego krzesła, którego było za twarde, jak na mój tyłek, po czym spojrzałam na drzwi. - Jeszcze mam coś załatwić, czy mam już lecieć? - zapytałam. Miałam ochotę wyjść na świeżę powietrze w postaci zwierzęcia.
- Musisz wybrać stanowisko - po zapoznaniu się ze wszystkimi miałam problem z wybraniem pomiędzy taktykiem, czy zwiadowcą. Ale stwierdziłam, że jeśli plan się nie powiedzie, wszystko pójdzie na mnie, a jeśli zostanę zwiadowcą, równie dobrze mogłabym zrzucić winę na ofiarę, która mogła podać złe dane. Zawsze jest jakieś wyjście.
- Zwiadowca - powiedziałam mając zamiar wyjść, aczkolwiek Resney ponownie mnie zatrzymała mówiąc mi, że będą się do mnie zwracać Chell. Nie rozumiałam tego, ale nie miałam nic przeciwko.
<Hige? Może teraz coś wymyślisz?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shanna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shanna. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 5 marca 2017
czwartek, 23 lutego 2017
Od Shanny
- Mnie się czepiasz o sierść, a sam wrzucasz swoje włosy z nóg do jedzenia - zirytowany głos doszedł do mojej głowy z dosyć długim opóźnieniem. - Jest zbyt długi jak na nogę jednak... Snow! Nie mów, że to łoniaki! - krzyknął inny głos.
- Black!
- O nie, ja tego nie jem. Daj mi coś innego - bolało mnie całe ciało i nawet nie mogłam się ruszać.
- Bawią cwheię jego włosy łonowe? - usłyszałam zgryźliwą uwagę.
- Black! To nie z tego miejsca!
- Czyli z twoich czterech liter?!
Nagle rozmowa się urwała. Starałam się podnieść, ale wydawało mi się, że jakiś potworny ciężar przygniata mnie do czegoś... miękkiego. Tak, to dobre słowo, które opisywało coś, na czym leżałam. Problemem był nie tylko ból, ale także to, że nie mogłam się poruszyć. Otwieranie oczu także sprawiało mi niewielką trudność. Na samym początku nie licząc dziwnych głosów, widziałam białą mgłę porośniętą z góry i dołu czarnymi lianami, którymi to były moje rzęsy. Następnie ta dziwna blada powłoka zamieniła się w jaskrawe światło, zamieniające się w szaro biały sufit z dziwną żarówką na środku. O dziwo blask mnie nie poraził w oczy. Odwróciłam głowę w bok z małym wysiłkiem. Ciężar, który dalej mnie trzymał w łóżku, utrudniał także oddychanie.
- Ty, łoniak, obudziła się - usłyszałam nieco bardziej wyraźny głos. Widziałam mały szary pokoik z jedną szafą i małym biurkiem z jednym krzesłem. W progu bez drzwi pojawił się jakiś wysoki mężczyzna, ubrany w gruby czarny kożuch, z lekkim zarostem na twarzy oraz nieco wyłysiały. Między jego nogami przemknęłam coś czarnego i długiego, to coś po chwili wskoczyło na łóżko.
- Black, złaź z niej - powiedział niski donośny głos. Spojrzałam w niebieskie oczy kota, który uważnie mi się przyglądał i wąchał. - I tak jest cała połamana.
- To jej już nie mam co łamać - wybroniło się zwierze. Jakie było moje zdziwienie, gdy się okazało, ze ten czarny kot gadał. No ale jeśli są ludzie-sowy, to czemu koty mają nie gadać? Tak w ogóle, gdzie ja się znajduje? Starałam się podnieść, ale ten dziwny ciężar dalej utrzymywał mnie w bezruchu.
- Gdzie jestem? - wyszeptałam te słowa, jakby mój głos gdzieś zaniknął. Może tak było i nie zdawałam sobie z tego sprawy. Mężczyzna usiadł na tym jednym krześle przy stoliku, a czarny kot, który z tego co zauważyłam nazywał się Black, zeskoczył z łóżka i pognał na kolana zapewne swego pana.
- U łowców - odpowiedział kot, który nagle wskoczył na mnie i wbił pazury w głowę.
To nie był mój czarny kocur.
- O nie, ja tego nie jem. Daj mi coś innego - bolało mnie całe ciało i nawet nie mogłam się ruszać.
- Bawią cwheię jego włosy łonowe? - usłyszałam zgryźliwą uwagę.
- Black! To nie z tego miejsca!
- Czyli z twoich czterech liter?!
Nagle rozmowa się urwała. Starałam się podnieść, ale wydawało mi się, że jakiś potworny ciężar przygniata mnie do czegoś... miękkiego. Tak, to dobre słowo, które opisywało coś, na czym leżałam. Problemem był nie tylko ból, ale także to, że nie mogłam się poruszyć. Otwieranie oczu także sprawiało mi niewielką trudność. Na samym początku nie licząc dziwnych głosów, widziałam białą mgłę porośniętą z góry i dołu czarnymi lianami, którymi to były moje rzęsy. Następnie ta dziwna blada powłoka zamieniła się w jaskrawe światło, zamieniające się w szaro biały sufit z dziwną żarówką na środku. O dziwo blask mnie nie poraził w oczy. Odwróciłam głowę w bok z małym wysiłkiem. Ciężar, który dalej mnie trzymał w łóżku, utrudniał także oddychanie.
- Ty, łoniak, obudziła się - usłyszałam nieco bardziej wyraźny głos. Widziałam mały szary pokoik z jedną szafą i małym biurkiem z jednym krzesłem. W progu bez drzwi pojawił się jakiś wysoki mężczyzna, ubrany w gruby czarny kożuch, z lekkim zarostem na twarzy oraz nieco wyłysiały. Między jego nogami przemknęłam coś czarnego i długiego, to coś po chwili wskoczyło na łóżko.
- Black, złaź z niej - powiedział niski donośny głos. Spojrzałam w niebieskie oczy kota, który uważnie mi się przyglądał i wąchał. - I tak jest cała połamana.
- To jej już nie mam co łamać - wybroniło się zwierze. Jakie było moje zdziwienie, gdy się okazało, ze ten czarny kot gadał. No ale jeśli są ludzie-sowy, to czemu koty mają nie gadać? Tak w ogóle, gdzie ja się znajduje? Starałam się podnieść, ale ten dziwny ciężar dalej utrzymywał mnie w bezruchu.
- Gdzie jestem? - wyszeptałam te słowa, jakby mój głos gdzieś zaniknął. Może tak było i nie zdawałam sobie z tego sprawy. Mężczyzna usiadł na tym jednym krześle przy stoliku, a czarny kot, który z tego co zauważyłam nazywał się Black, zeskoczył z łóżka i pognał na kolana zapewne swego pana.
- U łowców - odpowiedział kot, który nagle wskoczył na mnie i wbił pazury w głowę.
To nie był mój czarny kocur.
~~~
- Ej, młody - poczułam jak ktoś mnie szturcha. Otworzyłam oczy i zobaczyłam starszego mężczyznę w czarnych garniturze. - Jesteśmy na miejscu - powiedział. Skinęłam głową i wstałam, w tym momencie zapominając o dziwnym śnie. Wzięłam swoją torbę i zarzuciłem je na ramię, po czym wyszłam z samochodu, który był moja podwózką do domu. Zapłaciłam mężczyźnie należytą mu pensję za przywiezienie mnie do tej dzielnicy. Sprawdziłam zawartość torby - książka dalej tam się znajdowała. Zamknęłam torbę i ruszyłam przed siebie, aby znaleźć się w domu, za nim zapadnie mrok. Droga miała mi przebiec spokojnie, tego chciałam, ale coś dziwnego przykuło moją uwagę. Był to bowiem jakiś mężczyzna. Ale nie on mnie zdziwił, tylko to, co robił. Schylał się i wyciągał trawę, która znajdowała się miedzy chodnikiem. Zatrzymałam się i odwróciłam w jego stronę wzrok. To było dziwne, bardzo, jak i podejrzane.
- Co ty robisz? - zapytałam obojętnie, chociaż w duszy chciało mi się śmiać.
- Zbieram trawę, nie widać?
<Hige?>
Shanna "Chell" Delay
"- Jak można od czegoś uciec po to, by do tego wrócić? - pyta dziewczynka.
- Okrążając świat - odpowiada czarny kot.
- Mały ten świat - odwróciła od niego wzrok.
- Mniejszy, niż ci się wydaje - zniknął"
Imię i nazwisko: Shanna Delay
Pseudonim: Chell
Płeć: Kobieta
Wiek: 21 lat
Rasa: Ryś
Orientacja: Biseksualna
Zauroczenie: -
Klan: Spirit of Shining Star
Stanowisko: Zwiadowca
Żywioł: Umysł i Ciało
Moce:
- Energia - gdy jest wyczerpana, może pobrać z najbliższego ciała energię;
- Zamiana - potrafi stać się ciałem niematerialnym, coś podobnego do ducha;
- Pochłanianie - w gwieździste noce jest silniejsza, ponieważ pobiera energie z gwiazd oraz pełni księżyca;
- Blokada - może zablokować swoje myśli, dzięki czemu nie działa na nią żadna moc związana z umysłem czy psychiką;
- Magia Krwi - przy większej energii może kierować ciałem osobnika, za pomocą tkania jego krwi.
- Zamiana - potrafi stać się ciałem niematerialnym, coś podobnego do ducha;
- Pochłanianie - w gwieździste noce jest silniejsza, ponieważ pobiera energie z gwiazd oraz pełni księżyca;
- Blokada - może zablokować swoje myśli, dzięki czemu nie działa na nią żadna moc związana z umysłem czy psychiką;
- Magia Krwi - przy większej energii może kierować ciałem osobnika, za pomocą tkania jego krwi.
Umiejętności: Gdy była mała, okazało się, że ma delikatny głos, który usypia dzieci. Jej ulubioną piosenką jest "Pijany Wielorybnik", który często sobie nuci. W dni, kiedy nie ma na nic ochoty, bierze do ręki kawałek węgla, papieru i rysuje swoją pierwszą myśl - najczęściej są to dziwne i mroczne sceny, z jakimiś demonami czy diabłami, ale zdarzy jej się narysować ładny krajobraz nocą, albo zwierzę. Lubi jeździć na łyżwach, odstresują ją to. Potrafi wykonać jakiś obrót, jeździć do tyłu, ale jakąś słynną łyżwiarką nie ma zamiaru zostać. Ma rękę do roślin. Wykazuje się dużą inteligencją i łatwością przystosowania wiedzy, a do tego łączenia faktów, szkoda tylko, ze szybko o wszystkim zapomina. Dawniej pogrywała sobie w kosza, ale teraz pewnie wyszła z prawy. Interesuje się także robieniem zdjęć, gdzie często mówi "Muszę spełnić swoją inspiracje". Tajemnicą jest to, że jest świetnym strzelcem. Od małego trenowała strzelanie do celu, wiec bez problemu ustrzeli ci małego ptaszka w locie.
Charakter: Cicha i zamknięta w sobie dziewczyna, która nienawidzi całego świata, a raczej ludzi. Nie dopuszcza do siebie nikogo, jest oschła i obojętna na wszystko. Wydaje się arogancka, gdy mówi jedynie o swoim zdrowiu, oraz prostacka, gdy uważa, że ma rację. Nie posiada samooceny, wyszło tak, że nigdy nie myślała o sobie w sposób negatywny, czy pozytywny. Słowa innych także ją nie obchodzą, uważa, że każdy powinien zajmować się swoimi sprawami i nikogo nie powinna obchodzić ona. Jest samowystarczalna i nie potrzebuje nikogo. Dawniej wpadała się w liczne bójki, nie panowała nad swoimi emocjami, uważała się za najlepszą, aż przytrafili się pewni ludzie, którzy to zmienili. Teraz, chociaż jej trudno, trzyma się zasad. Uwielbiała je łamać, dlatego teraz trudno jej być spokojną. Dalej potrafi wpaść w niekontrolowaną furię gniewu, ponieważ w dalszym ciągu nie potrafi sobie radzić z emocjami. Dlatego też nie ma cierpliwości i łatwo jest ją wyprowadzić z równowagi, jak i ją obrazić. Ale stara się być na wszystko obojętna. Nie jest wredna, czy miła. Po prostu oschła, obojętna i nic więcej. Często używa ironii czy sarkazmu, aby podkreślić głupotę drugiej osoby. Jest uczulona na idiotów, dlatego z takimi stara się nie mieć do czynienia. Głupi ma zawsze szczęście, więc ona może źle wyjść na to wszystko. Ciężko jest jej złapać z kimś rozmowę, unika wielu tematów, bardzo wielu, dlatego nie potrafi nawiązać żadnych znajomości. Ale to dobrze, bynajmniej tak twierdzi. Nie ma żadnych zobowiązań wobec drugiej osoby, nie musi się nikim martwić i nikogo bronić. Nie musi się wysilać na jakiś uśmieszek, o który trudno u niej. Rzadko się uśmiecha, prędzej rozbawi ją coś sadystycznego, jak rozjechane zwierzę, czy powieszone ciało na drzewie. Jakoś uwielbia patrzeć na śmierć i ból. Te rzeczy były z nią nierozłączne, przez co ma małe problemy z odnalezieniem swojego miejsca. W końcu we wszystkich klanach panuje spokój, a ona czasem taka nie potrafi być.
Cechy charakterystyczne: Uszy w ludzkiej postaci | Blade znaki wokół czerwonego oka | Dwukolorowe tęczówki - niebieski i czerwony | Włosy białe jak śnieg
Ciekawostki:
- Felek to jej najukochańszy pluszak, w postaci czarnego kota. Nie pozwala nikomu go dotykać. W tej kwestii jest najbardziej egoistyczna i prostacka, jak nikt inny;
- Ma uczulenie na pomarańcze - powodują one u niej gorączkę i wymioty. Kiedyś ktoś jej wmówił, że jest w ciąży - wtedy jeszcze nie znała swojego uczulenia;
- Często ma sny z udziałem czarnego pluszaka, który zmienia się w prawdziwe zwierze i rozmawia z nią. W sumie to on jest jej największym przyjacielem jak i towarzyszem. To on odpowiada na jej wszystkie pytania.
Głos: klik
Właściciel: |Howrse| Pandemonium
Subskrybuj:
Posty (Atom)

