Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Peter. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 września 2017

Od Petera CD Shadow

Wzrok miałem wlepiony w ziemię. Czy to możliwe, że to wszystko się skończy właśnie w tej chwili? Całe nasze życie odejdzie w niepamięć. Dzieci... No właśnie, co się z nimi teraz dzieje? Gdzie są? Czy są bezpieczne? Miałem nadzieję, naprawdę wielką nadzieję, że zaopiekują się nimi jacyś dobrzy ludzie. Taka była moja wola. W tym momencie naprawdę nie chciałem niczego więcej, niż zapewnienia, że będą szczęśliwe. Traktują nas jak psy. Gorzej, jak niczego nie potrzebne światu śmieci. Teraz dobrze widzę. Ziemia jest popierdolona. Nie, to chyba bycie wyjątkiem jest chore. Nie możesz powiedzieć słowa, a oni w momencie cię zajebią. 
- Kolejny wspaniały dzień! Zgromadziliśmy się, aby pozbawić życia kolejnych nad-istot. W tym miesiącu udało nam się pojmać czwórkę zbuntowanych. Jest to dla nas ogromny sukces! Miejmy nadzieję, że w najbliższym czasie nasza mała kolekcja się powiększy... - ostatnie słowa wypowiedział dosłownie mrukiem.
Zniżył swoje spojrzenie prosto na naszą dwójkę. To nie był ten sam człowiek, który pozbawił życia Kiby i Chu. Swym zachowaniem i wyglądem przypominał kogoś na wzór Jokera. Jedynie makijażu i zielonych włosów mu brakowało. Westchnąłem cicho, spoglądając kątem oka na dziewczynę. Lękała się śmierci, czułem to. Też się tak czułem. Nie wiedziałem, że zginę w tak młodym wieku. "Wreszcie spotkam mamę..." - stwierdziłem w myślach, unosząc wzrok na zgromadzonych. W tłumie mogłem dostrzec znajome mi twarze. W ich oczach widziałem coś na wzór współczucia, możliwe że smutku. Pewnie chodziło o dzieci. Taa... Nagle rząd rozwalił rodzinę. 
- WY NIEDOROZWINIĘTE, RZĄDOWE KU*WY! - wydarł się dobrze znany mi głos z tłumu. 
Spojrzałem w tamtą stronę. Rocket, Vane, Gilbert oraz ich dziecko. Było w wózku, najwidoczniej spało. Pewnie przerwałem im słodki spacerek... Przepraszam. 
Uchwyciłem widocznie wściekły wyraz twarzy szopa. Uśmiechnąłem się delikatnie, patrząc, jak Vane musi mu zatykać usta, żeby czasami nie wykrzyczał czegoś, czego będzie później żałował. Czerwone oczy siostry... Nigdy nie zapomnę ich blasku. "Będzie dobrze" - wyszeptałem tylko, przekazując swoje myśli do jej umysłu. Dostrzegłem jak kiwa głową... Nie lubiła tego stwierdzenia. Chciałem, żeby się odwróciła. Ostatnio musiała przyglądać się śmierci Kiby, a teraz wpatruje się we mnie... Przepraszam...
- Jakieś ostatnie życzenie? - mruknął, przykładając do mojej skroni broń.
Wlepiłem w niego swoje zaszklone oczy. Tak, chciało mi się płakać na samą myśl, że zostawiam ten świat. 
- Zginiemy razem, w tym samym momencie - zwróciłem swoje oczy w kierunku Shadow.
Nie kontaktowała, lecz gdy w końcu dotarł do niej sens moich słów, jedynie skinęła głową. Reakcja mężczyzny nieco mnie zaskoczyła. Machnął ręką w stronę swojego towarzysza, który po chwili znalazł się przy dziewczynie. Skinęli do siebie głową, po czym rozkuli nasze kajdanki. Wiedziałem o co chodzi... W momencie uchwyciłem jej dłoń w swojej, natomiast drugą ręką otarłem łzę spływająca po jej policzku.
- Dopóki śmierć nas nie rozłączy... - szepnąłem, wpatrując się w jej zaszklone oczy. - Nie ważne kim byłaś, ważne, kim się stałaś... Kocham cię - dodałem na koniec, ostatni raz smakując jej z lekka zaschniętych ust.
- J-Ja ciebie też, Peter... - wyszeptała, zaciskając mocniej dłoń.
Przeszywający ból w czaszce... Cholera, to było nie do wytrzymania. Mimo wszystko, mój umysł w krótkim czasie przestał kontaktować, a ciało mimowolnie upadło na ziemię.
Nie liczy się dla mnie to, co zrobiłaś
Nasza rozłąka...
Nie chcę wiedzieć,co i z kim
Nie było mnie wtedy, zajmowałem się kimś innym
Przepraszam
Obiecuję, że nawet jeśli śmierć nas rozłączy
To ty mnie wypełniasz
Jesteś częścią mnie, mojej duszy
Powietrzem, bez którego nie mogę żyć
W moim sercu zawsze będziesz żywa
Zawsze
Kocham Cię

środa, 30 sierpnia 2017

Od Petera CD Shadow

Przyglądałem się dziewczynie, która ni stąd, ni zowąd pojawiła się w pokoju. Przeskanowałem ją dokładnie wzrokiem. Wydawała się być bardzo zestresowana. Już miałem wnikać w jej myśli, lecz nagle jej wzrok po prostu w morderczy sposób przeskanował leżącą na łóżku dziewczynę.
– Shadow! - krzyknęła z początku. - Co się stało z latarnią?! Co z tobą?! Angel i Water... Gdzie oni?! - jej kolejne pytania nieco przyprawiały mnie o irytację.
Shadow chyba widocznie zamurowało i nie odezwała się nawet słowem. Westchnąłem cicho.
– Latarnia wybuchła, Shadow i cała reszta była w środku - powiedziałem to, co było mi wiadome na sto procent.

- No tak, więc gdzie oni są!? - wydarła się jeszcze głośniej, śledząc osoby obecne na sali wzrokiem.
Wymieniłem swoje spojrzenia z dziewczyną leżącą na łóżku. Zawiesiłem swoje dłonie na skórzanym pasie, czekając na reakcję Shadow. Chociaż wiedziałem, że srebrnowłosa nie ma ochoty odzywać się ani słowem... Wziąłem krótki wdech, wciąż wpatrzony w osobę, która przed chwilą tutaj wparowała.
- Shadow jest wyczerpana po tym wszystkim... - powiedziałem szybko. - O mało nie otarła się o śmierć,  więc wiesz... - przygryzłem delikatnie dolną wargę.
Podirytowana już miała coś powiedzieć, ale ostatecznie w odpowiedzi jedynie wybiegła z pomieszczenia. Zaśmiałem się cicho.
- Co tak właściwie się stało? - skierowałem spojrzenie na dziewczynę.
- Długa historia... - westchnęła.
***
Siedziałem przy stole zajadając się pysznym daniem, które przed kilkoma minutami sporządziła Shadow. Byłem strasznie głodny po tym, jak musiałem się przez kilka godzin szlajać z dziećmi po galerii... Taa... Nie potrzebnie zakładałem się z nimi o to, kto komu coś da. Jako iż zawsze dotrzymuję danego słowa, byłem zmuszony zakupić im cokolwiek zechcą... Ugh...
- Nawet żadnego słowa dziękuję - prychnąłem, patrząc na dwójkę wsuwającą cały posiłek.
- Tato, przegrałeś zakłada - zaśmiała się Corrinne, kierując na mnie swój wzrok. - To czysta gra! - pstryknęła palcami.
- Taa, dobra... Jeszcze kiedyś mnie o coś poprosicie - burknąłem.
Shawn od rana wydawał się być bardzo niespokojny. Nawet podczas zakupów mało się odzywał, jedynie wzrokiem śledząc zabawki. Można powiedzieć, że namówiłem go do wybrania czegokolwiek. Powiem szczerze, że zacząłem się nieco niepokoić. Wymieniłem spojrzenie z dziewczyną siedzącą na krześle obok. Chyba też to wyczuwała.
- Shawn, czy wszystko dobrze? - przekrzywiłem pytająco głowę.
- Ogień... - w jego oczach jakby pojawiły się wyraźne płomyki.
<Shadow? Hiroszima w domu?>

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Od Petera CD Shadow

Kopnąłem kolejny skrawek metalu, który leżał na ziemi. Przez te głupie gruzy latarni, naprawdę nie łatwo można się przedostać... To jakiś jebany element o kilku metrach wysokości, to kilometrowa dziura. Całość prezentuje się wprost przepięknie - katastrofa gwarantowana.
Wciąż nawoływałem dziewczyny. Chociaż... Robiłem to trochę rzadziej. Wolałem skupić się na przekopywaniu gruzów - w tym martwych ciał - niż zdzierania sobie gardła bardziej. Wiedziałem, że nadal żyje i jest gdzieś niedaleko. Czułem to zarówno w kościach, jak i w swoim umyśle. Słysząc jakikolwiek szczyrk, albo dostrzegając najmniejszy ruch nie minęło dziesięć sekund, a ja już byłem w tamtym miejscu. Skanowałem dokładnie okolicę wzrokiem... Cholera...
~Szukaj światła~ coś, lub ktoś wymruczał mi do ucha.
Niemalże podskoczyłem, trochę przerażony. O ile dobrze wiem, nigdy nie miewam żadnych schizów, czy innych rzeczy tego typu.
- Shadow? - przechyliłem pytająco głowę, dostrzegając dosyć charakterystyczny szkielet skrzydeł.
W momencie podbiegłem w tamtą stronę, niemalże przewracając się kilka razy. Czułem jak niepokój ogarnia cały mój organizm... Trójka towarzyszy, a wśród nich Shadow. Myślałem, że zemdleję patrząc na jej poranione ciało.
- SHADOW! - powtórzyłem jej imię, niemalże od razu przyklękując obok.
- Oh... Peter! - wymruczała, wciąż mając zamknięte oczy. - Fajnie, że jesteś...
- Nie mów nic! - krzyknąłem, podnosząc ją w jednym momencie.
Szkielet skrzydeł zniknął, a dziewczyna bardziej przybliżyła się do mnie.
- Spać mi się chce... - mruknęła.
- Ci... - wyszeptałem, przyglądając się jej bladej twarzy. - Odpocznij... Możesz iść spać... Nic nie mów... - pewnie gdybym miał wolną rękę, to pogładziłbym ją po główce niczym małe dziecko. No cóż. Może później.
***
Udało nam się dojść do miejsca przegrupowania. Dziewczyna była na tyle lekka, że spokojnie udawało mi się omijać wszystkie przeszkody. Gdy byliśmy w bardzo prowizorycznej sali medycznej, zajęto się dziewczyną niemalże od razu. Była wciąż nieprzytomna, gdy zszywali i oczyszczali  jej rany. Dobrze... Przynajmniej nie będzie musiała na razie znosić żadnego bólu.
Cały czas siedziałem przy niej. Nawet nie myślałem o opuszczeniu jej w tym stanie na nawet sekundę. Spała. Kolejna dobra wiadomość. Musi odpocząć... Nie wiem co, ale na pewno stało się coś okropnego...
- Panie Quill, naprawdę... - zaczęła jakaś kobieta.
- Tak, tak, tak... Dobra. Wiem, że mam iść, bo coś tam, ale... Nie jesteśmy w szpitalu, tylko w jakiejś piwnicy. Jest to niemalże równoznaczne z tym, że prawa nas nie obowiązują, tak? - skrzyżowałem ręce, podnosząc się z krzesełka.
- Więc będziemy zmuszeni..
- Okay, i tak nie wyjdę - wywróciłem oczami, przyglądając jej się z wyraźną pogardą. - Nie wyciągnięcie mnie stąd - wzruszyłem ramionami...
~ Chwilę później...
Cholera. Wyjebali mnie stamtąd siłą. Siedziałem znowu na korytarzu... Trzeba coś wymyślić... Rozejrzałem się po korytarzu... Może by tak znaleźć jakieś przebranie? Na pewno zaraz coś znajdę... Wparowałem do pokoju z różnymi tabletkami i innymi pierdołami.
- Haha! No i jest...
Nie mino pięć minut, a ja wyszedłem z pomieszczenia w stroju lekarza. Niepostrzeżenie wszedłem do sali z pacjentami... "Geniusz, po prostu geniusz..." - uśmiechnąłem się pod nosem, podchodząc do tego samego łóżka, przy którym wcześniej siedziałem. O dziwo... Dziewczyna była przytomna. 
- Więc, podamy pani... - przeskanowałem wzrokiem tackę z jakimś lekami. - To, to i to! - wskazałem na pierwsze lepsze pudełeczka z lekami.
<Shadow? c: >

sobota, 5 sierpnia 2017

Od Petera CD Shadow

Wyjrzałem za wejście... Wszystko wydawało się być na swój sposób stabilne. Tornado zniknęło, a na niebie znów pojawiło się słońce.
- Chodźmy... - szepnąłem, spoglądając na dwójkę.
- Tato, a co z mamą?! - pisnęła Corrinne, przytulając się do ramienia brata.
Ponownie przeniosłem wzrok na przestrzeń królestwa...
~Shadow, odezwij się... ~ wyszeptałem, starając się nawiązać z nią jakikolwiek kontakt.
Odpowiedziała mi głucha cisza. Przekląłem pod nosem, chwytając się za głowę.
- Chodźcie... Muszę wam załatwić jakieś schronienie...
- Tato! Ja chcę do mamy! - krzyknęła niebieskowłosa, w oczach mając widoczne łzy.
Westchnąłem cicho, wypowiadając kilka kolejnych przekleństw pod nosem. Spojrzałem to na dzieci, to na ruiny królestwa.
- Corrinne... - przykucnąłem przy niej. - Tata odnajdzie mamę... Musisz schować się ze swoim bratem w jakimś bezpiecznym miejscu - otarłem jej łzy dłonią. Spojrzałem na syna, który kurczowo trzymał dłoń swojej siostry. - Chodźmy.
Wyszliśmy na zewnątrz. Wszędzie, dosłownie wszędzie leżały ruiny różnych budowli, a pod nimi... Martwe ciała już byłych mieszkańców tego miejsca. Nie chciałem, żeby Shawn i Corrinne musieli patrzeć na takie rzeczy... No cóż - i tak zapewne mają już dostatecznie zrytą psychikę...
Po kilkunastominutowej wędrówce dotarliśmy w miejsce, gdzie zebrali się wszyscy żywi. Co chwila rozglądałem się w poszukiwaniu charakterystycznych skrzydeł... Próby kontaktu również szły na marne.
- Przybędzie kolejne...? - wśród praktycznie każdej grupki osób, było zadawane tylko to pytanie.
- Cholera jasna... - warknąłem pod nosem, zatrzymując się w miejscu.
- Czy mogę w czymś pomóc? - jak z nikąd usłyszałem obok siebie kobiecy głos.
Spojrzałem na dziewczynę, która miała za sobą grupkę dzieci. Zapewne zapytała się o mój stan, dostrzegając wyraźne załamanie po mojej postawie ciała.
- Zajmuje się pani dziećmi? - zapytałem jak znikąd, śledząc wzrokiem każdego kilkuletniego człowieka.
- Zgadza się - przytaknęła głową. - Głównie są to dzieci osierocone przez ten wypadek...
- Błagam! Czy dałaby pani radę zająć się jeszcze nimi? Muszę szukać żony, jak zarazem ich matki...
-B-Bardzo mi przykro, ale jeżeli nie ma jej tutaj...
- Proszę? - zrobiłem maślane oczka, takie jak przed Shadow gdy proszę ją o "pewną rzecz".
- Dobrze, ale...
- To ja będę spadać. Naprawdę, w tym przypadku... Czas to pieniądz - zniżyłem się do poziomu młodej dwójki. - Dbajcie o siebie... - szepnąłem, po czym rozpłynąłem się w powietrzu.
***
- Shadow!!! - wydarłem się, przechodząc przez kłęby dymu, które utworzył wzbierający się wiatr.
Jeżeli zapowiadało się na kolejne tornado, mam przejebane...
- SHADOW!!! - krzyknąłem jeszcze głośniej.
Latarnia morska... Ona... Stała w gruzach?! Ja pierdole... Z miejsca ruszyłem w stronę jej ruin. Miałem bardzo złe przeczucia...
<Shadow?>

piątek, 4 sierpnia 2017

Od Petera CD Shadow

Nie wiem ile czasu poświęciłem na wspominanie starych czasów wraz z dawnym przyjacielem. W każdym razie, moja żona zdążyła odejść od stołu, zapewne idąc sprawdzić co z dziećmi. Jej brak przedłużał się, mijały kolejne kwadranse, a po niej ani śladu. Zacząłem się niepokoić...
- Chodźmy sprawdzić co z dziećmi... - stwierdziłem, nie czekając na reakcję że strony mężczyzny.
Po prostu wstałem i odszedłem w stronę wyjścia, mając zupełnie w dupie, czy zapłaciłem, czy nie. Na placu mogłem dostrzec tylko dwóch sześcioletnich chłopców, którzy... Stali przed sobą cali zdyszani. Zamarłem, dostrzegając nieco podarte ubrania syna. Ruszyłem z miejsca w stronę dzieci.
- Co tu się stało?! - krzyknąłem, mierząc wzrokiem obu nieletnich.
- Ten... Idiota... - wydyszał Shawn.
- Ejejej, mam powiedzieć mamie jak się wyrażasz? - wlepiłem spojrzenie w syna, który wciąż miał na sobie zarazem poważny, jak i zdenerwowany wyraz twarzy. - Gdzie jest twoja siostra i mama? - zapytałem.
- TEN SKOŃCZONY GŁUPEK OBLAŁ JĄ WODĄ, PRZEZ CO... - wydarł się niebieskowłosy, widocznie zabijając stojącego naprzeciw wzrokiem. - Uciekła...?!
- No nie... - warknąłem, wyczuwając charakterystyczne fale.
Shadow przeniosła się do tamtego zamku... Cholera! Wypowiedziałem kilka przekleństw w nieznanym dla dzieci języku. CHOCIAŻ... To nie była taka zła informacja. Przynajmniej wiem, że są bezpieczne.
- Chodźmy stąd - zadecydowałem.
Syn tylko wymruczał coś w stronę Beniamina, po czym ruszył w ślad za mną. Gdy tylko lekko ochłonął, zacząłem:
- Idziesz na tył się przebrać. Ubrania masz w siatce na dole - powiedziałem, zasiadając za kierownicą. - Podaj mi to małe pudełeczko, które jest tuż obok - chłopak bez słów wykonał dwa polecenia.
Założyłem na swoje ucho dosyć skomplikowane urządzenie. Odpaliłem samochód. Prosto w stronę dosyć charakterystycznego dla mnie domu...
***
Zapukałem kilka razy w drzwi. Na wejściu przywitała mnie siostra w swoim jakże skąpym komplecie.
- Za bardzo będziesz zwracać na siebie uwagę facetów. Ubierz coś normalnego - powiedziałem na przywitanie, uśmiechając się pod nosem. 
- Czego chcesz? Jestem zajęta - warknęła pod nosem.
Nie wyglądała najlepiej. Chyba powinienem podpytać Rocketa co się z nią działo w ostatnim czasie.
- Po co ci tyle bransoletek... - zmrużyłem oczy, dając znak synowi, żeby wszedł do środka.
- C*uj cię to interesuje - mruknęła, chowając ręce za sobą. - Po co przeszedłeś? 
Tak. Znowu zaczynam grzebać ludziom w umysłach. Jej w tej chwili był nad zwyczaj słaby... Jakby pozbawiony życia.
- Co się stało? - zapytałem cicho, kątem oka spoglądając na syna, który wspinał się po schodach.
- Łuhu... - zrobiła piruet, przy tym odsuwając się kilka metrów ode mnie. - A to się stało! - podniosła z półki jedną z broni i wycelowała nią we mnie. Udawała że strzela.
- Nie rozumiem... 
- To pora się obudzić - westchnęła odkładając przedmiot. - Vane się tnie! O nieee!? Ciekaweeee dlaczego?! - wyszczerzyła się niczym Joker.
- Że co?! - krzyknąłem, teleportując się prosto za nią. 
Tak. Nie kłamała. Jej nadgarstki jak i część bransoletek, były od środka brudne od krwi. Wróciłem na miejsce i spojrzałem na nią pytającym wzorkiem.
- Co się...
- Poof! - krzyknęła, a zaraz później znikła mi z oczu.
Ja pierdole... Żyję w świecie wariatów... Chuj wie. Mogła być teraz na drugim końcu miasta, znając ją. Będę musiał później do niej napisać... Ewentualnie zajebać tej je całego "chłopaka".
- Zabijanie ludzi!? - usłyszałem z góry krzyk szopa. - Oczywiście, że się na to piszę! - dotarł kolejny uradowany głos.
Przeniosłem się na górę, gdzie Shawn ze skrzyżowanymi rękami przyglądał się zwierzakowi.
- A znacie resztę ich rodziny? Chętnie nimi również się zajmę... - wyszczerzył się jak głupi.
- Pakuj się do samochodu z jakąś atomówką, czy coś. Jedziemy po statek - mruknąłem, patrząc ze znużeniem na niego.
- Woops... Chyba czeka mnie rozmowa z twoim ojcem - zaśmiał się kpiąco. - Nie wiedziałem, że moim ojcem jest ktoś tak idiotyczny jak on! - przeszedł do parkowania plecaka. - Kiedy zaprosisz mnie na obiadek? - zwijał się ze śmiechu.
- Zamknij się już... Poza tym... Chyba nie chciałbyś próbować mojego rosołu - skrzywiłem się.
***
- Oszukiwaliście mnie! - wydarł się na cały głos szop, widocznie wkurwiony krzyżując ręce za sterami swoich działek. 
- Zniszczysz dom tej dwójki. Tyle ci nie wystarczy? - westchąłem, wywracając oczami. 
- Nie! 
- To masz kurwa problem... - mruknąłem. 
- Nie przeklinaj przy dziecku! Dajesz bardzo zły przykład! - zaśmiał się zwierzak. - A ja się dziwiłem, że nie potrafiłeś dbać o rybki w akwarium... 
- Zamknij się, bo ogolę cię na łyso! - warknąłem. - Shawn, idź przynieś mi... - starałem się wymyśleć cokolwiek, aby tylko pozbyć się syna z kokpitu. Musiałem poważnie porozmawiać z Rocketem. - Taśmę klejąca do wydepilowania Rocketowi brwi! - wyszczerzyłem się, zatrzymując statek w miejscu, na przeciw domu Tonego.
Chłopak bez słowa ruszył w stronę schodów. Zniknął w ułamku minuty. 
- Więc... O co tatuś chce mnie wypytać? O oceny w szkole? - mruknął pod nosem szop.
- Co się dzieje z młodą? - zapytałem prosto z mostu.
Szopa jakby zamurowało. Wiedziałem! Ma coś do ukrycia... Oparłem się o fotel, przewracając się w jego kierunku.
- A co ma być? - prychnął, szybko poprawiając swój wyraz twarzy. - Mizia się z tym swoim Kubą tak głośno, że się spać nie da! Szukacie może niańki do dzieci? Bo w tamtym domu już nie wytrzymam! - jak zwykle starał się wyjść żartami z widocznie niezręcznej sytuacji. 
- Mówię poważnie - skrzyżowałem ręce.
- Ty serio nic nie wiesz... - zaśmiał się ciszej, mrużąc oczy. - Kilka tygodni temu straciła dziecko - zamarłem słysząc te słowa.
- Że jak?! - przy próbie podniesienia się, tylko uderzyłem nogą o jeden z panelów.
- Jedzie teraz na psychodropach - westchął, odwracając się w moją stronę. - Odbyła się ostra walka - założył łapy za głowę. - Dziecko nie przeżyło postrzału. W rzeczywistości obroniło Vane przed pewną śmiercią.
Nie odezwałem się ani słowem. Chyba po prostu nie potrafiłem... Wziąłem kilka wdechów, po czym z powrotem odwróciłem się w stronę głównej szyby...
- Dlaczego zawsze dowiaduję się o wszystkim ostatni... - westchąłem, ustawiając laser namierzający na dom Beniamina i Tonego.
- Taki los Star-Tatusia - prychnął, wciskając czerwony guzik. Dwie, pokaźne rakiety wbiły się w dach budynku. Stanął w płomieniach w przeciągu kilkunastu sekund.
- Za Shadow i Corrinne... - wyszeptałem pod nosem.
***
Staliśmy sami z Shadow na balkonie. Ona ubrana w piękną suknię, ja, odziany w czarny garnitur. Wpatrywaliśmy się w księżyc, który ościecał całą krainę swoim odbitym światłem. Dzieci zostały na sali... Mieliśmy chwilę tylko dla siebie. Spojrzałem na zegarek... Tak. Dokładnie północ.
- Dzisiaj, dokładnie dzisiaj się poznaliśmy - spojrzałem na dziewczynę, która dotychczas opierała się o moje ramię.
- Pomyśleć, że kiedyś bardziej cię nienawidziłam... - uśmiechnęła się złośliwie w moją stronę.
- A ja tobie tak ładnie opatrunki zmieniałem! - zrobiłem "obrażoną" minę.
- Byłeś pedofilem - stwierdziła, gdy w końcu staliśmy prosto naprzeciw siebi. Dzieliło nas kilka centymetrów.
- Nie gadaj, że ci się nie podobałem - uśmiechnąłem się głupio, jeszcze bardziej przybliżając swoją twarz do niej.
<Shadow? Lenny, lenny na balkonie? C:>

środa, 2 sierpnia 2017

Od Petera CD Shadow

- No ej! Nie mogę żądać chociaż odrobiny prywatności?! - zaśmiałem się. - Przecież jesteśmy w PARKU! Przestrzeń publiczna... - mruknąłem krzyżując ręce.
- Idźcie się bawić dalej - dodała Shadow.
Dzieciaki wymieniły się spojrzeniami, po czym bez chwili czekania pobiegły w stronę placu zabaw. Naprawdę, bardzo miło patrzyło mi się na córkę, która wspina się na różnych drabinkach. Gdy była przykuta do wózka... Mogła tylko o tym pomarzyć...
- Jeżeli dowiem się do kogo należy dzieckoz które im dokucza... - warknąłem pod nosem, zaciskając mocniej pięści.
- Spookojnie, nie myśl o takich rzeczach podczas rodzinnego spaceru - dziewczyna oparła swoją głowę o moje ramię. - S-Spójrz... - wydukała, w sekundzie się odsuwając.
Chłopczyk pokroju naszych dzieci, właśnie wypowiadał jakieś słowa w ich stronę. Przeskanowałem go dokładnie wzrokiem... Zanim wypowiedział następne słowo, już byłem w jego umyśle...
- To ten mały... - wymruczałem pod nosem, z miejsca ruszając w stronę dzieci.
- Jesteś głupi... - westchnęła pod nosem Shadow. - Właśnie zj*bałeś dziecku psychikę.
- Co? - zaśmiałem się nerwowo, przystając na moment. - On chyba i tak ma już nie równo pod sufitem! - ruszyłem dalej.
Dziesięć sekund - już byłem obok trójki sześciolatków. Już otwierałem usta żeby coś powiedzieć, lecz o wiele szybciej nadeszła wypowiedź ze strony wcześniej nie zauważonego przeze mnie mężczyzny.
- Peter? - przechylił pytająco głowę, patrząc na mnie krzywo.
Uniosłem na niego dotychczas rozzłoszczony wzrok. Zmienił się niemal od razu, gdy rozpoznałem jego charakterze rysy twarzy.
- Tony? - uniosłem jedną z brwi.
- O rany, nie wierzę! - jego dziwne odruchy przypominały te, które wykonywał jako dziecko. Bardzo dziwne... - Wszyscy myśleli, że coś się z tobą stało! Że... Nie żyjesz!
- Jak widać... - przeskanowałem swoje ręce wzrokiem. - Chyba nadal żyję.
- Kosmici cię porwali, czy jak? - zaśmiał się.
"Jakie prawdziwe" - mruknąłem w myślach. Naszej rozmowie towarzyszyły pytające spojrzenia dzieci oraz Shadow, która stała obok. Kątem oka spojrzałem na jasnowłosą.
- Przedstawiam ci moją żonę, Shadow - uśmiechnąłem się szelmowsko w jej stronę.
- No cześć - powiedziała grzecznie, lecz dobrze wiedziałem, że normalnie nie miałby takiego zwyczaju. Coś się z nią dzieje...
- Uhuhu... Widzę, że gustujesz w młodych, które są dobrze obrażone przez naturę - wyszczerzył się głupkowato w naszą stronę.
Coś się we mnie zagotowało... Miałem dużą ochotę przywalić mu tak mocno jak nigdy. Powstrzymał mnie delikatny dotyk w dłoń... Dziewczyna sama podeszła do mężczyzny i przywaliła mu prosto z liścia.
- Mów dalej, a przekonasz się na co mnie stać... - uśmiechnęła się wrogo, pod jego adresem kierując mały gest palcem.
- Chyba nie wiem kiedy się zamknąć.. - zaczerwieniony, podrapał się po szyi.
- Teraz już wiesz - Shadow delikatne wzruszyła ramionami.
- Jeszcze raz spróbuj... - warknąłem pod nosem, rozluźniając dłoń.
- Okay, okay! W rewanżu zapraszam was i wasze dzieci na lody - teatralnie uniósł ręce do góry.
Wymieniłem się spojrzeniami z dziewczyną. "Darmowe LODY" - na mojej twarzy pojawił się Lenny Face.
Shadow?

piątek, 28 lipca 2017

Od Petera CD Shadow

- Gdzie to posadzić... - mruknąłem pod nosem, przyglądając się niewielkiej roślince, która leżała oparta o jedno z krzeseł.
- W miejscu, gdzie będzie się najlepiej prezentować... - powiedziała cicho Shadow, ocierając się delikatnie o moje ramię. - Czyli... - pociągnęła mnie za sobą, trzymając za dłoń. - Tutaj! - stwierdziła, zatrzymując się.
Staliśmy naprzeciw siebie, mniej więcej po środku dosyć dużego ogrodu. Wpatrywałem się w jej szklane oczy... Jasne, długie włosy...
~Już wiem, że Haze się załamie~Vane
Nie mogłem się powstrzymać... Wpiłem się w jej usta. Podczas gdy ja, objąłem ją w pasie, ona owinęła swoje ręce wokół mojej szyi.
- Zróbmy to... Tu i teraz... - wymruczałem dziewczynie do ucha, wsuwając rękę pod jej koszulkę.
- Oszalałeś?! Zaraz dzieci przyjdą! - szepnęła, delikatnie się odsuwając.
- Melody... - wyszeptałem jej do ucha.
- Jason, nie teraz - mruknęła, odsuwając się o krok.
Tak bardzo jej pragnąłem w tym momencie... Niestety, miała rację - za chwilę dzieci wracały z przedszkola.
- A w nocy? - uśmiechnąłem się sprośnie.
- Pomyślę... - po wypowiedzeniu tego słowa z niemal od razu udała się do kuchni.
***
Staliśmy przed małym drzewkiem. Trzymałem na rękach Corrinne, żeby chociaż w tej chwili nie musiała być przykuta do wózka.
- Kiedyś, wyrośnie z niej piękne i ogromne drzewo! Wierzę, że...
- Ale ten tata się rozmarzył - zaśmiała się dziewczyna stojąca tuż obok. Dzieci odpowiedziały tym samym.
- Ha, ha, ha... - spojrzałem na córkę, która spoczywała w mych ramionach. - Obiecuję ci, że zanim z tego drzewa spadnie pierwszy żółty listek, ty, będziesz już chodzić...
- Jesteś pewien tato? - zapytała, patrząc mi prosto w oczy.
- Tak. Obiecuję ci - przytaknąłem, delikatnie się uśmiechając.
***
Noc. Jak ja lubię tą porę... Sen. Kolejna zaleta. Łóżko. Ukojenie po całym dniu chodzenia. I ona... Osoba, która co noc kładzie się przy mnie.
- Czy zasłużyłem dzisiaj na nagrodę? - wyszczerzyłem się.
<$hadow? Lenny lenny c: >

czwartek, 27 lipca 2017

Od Petera CD Shadow

Przeniosłem wzrok na kilku lekarzy, którzy wychodzili z pokoju córki. W mgnieniu oka znalazłem się przy nich.
- Co z nią? - wtrąciłem bez namysłu, już po chwili czując rękę Shadow tuż przy swojej.
- Nie będę owijał w bawełnę... Przez jak się okazało, nie małe porażenie mózgu, jej nogi i ręce...- nie czuje nic- słysząc te kilka dokładnie złożonych słów, myślałem, że za chwilę upadnę bezwładnie na podłogę.
Czułem jak moje serce zatrzymuje się na jakiś czas w miejscu... Myśli, które pojawiły się w mojej głowie... Nie potrafiłem ich od siebie odsunąć.
- Ale... Jak...? - wyszeptała dziewczyna, która stała tuż obok mnie.
Dostrzegłem jak nie potrafi utrzymać równowagi... Delikatnie objąłem ją ramieniem w pasie.
- Z jej wzrokiem też nie będzie najlepiej... - dodał po chwili. - Naprawdę mi przykro... - wyszeptał już bardziej do siebie.
- Czy możemy ją zobaczyć? - zapytałem, starając się utrzymać normalny wyraz twarzy.
I tak w środku było mi w ch*j smutno...
- Tak, tak, oczywiście... - otworzył przed nami drzwi.
Weszliśmy do środka. Leżała w takiej samej pozycji co wcześniej. Wciąż nie mogłem uwierzyć w to co właściwie kilka sekund temu usłyszałem.
- Nie może być tak źle... - powiedziałem cicho, chociaż tak naprawdę miałem zupełnie co innego w głowie. - Damy radę ją wyleczyć...
- Peter, a jeżeli tak nie będzie? - wtrąciła Shadow. - Wzroku się nie da naprawić... - dodała, spoglądając mi prosto w oczy.
- Shadow... - wyszeptałem, przytulając ją do siebie.
Czułem jej łzy na swojej koszulce. Czułem jej ból... Bała się...
- Mamo? Tato? - doszedł do nas niewyraźny głos córki.
Oczy moje, jak i dziewczyny, która stała wtulona we mnie, od razu skierowane zostały w stronę Corrinne.
- Jesteśmy tu, kochanie... - wyszeptałem do niej, dobrze wiedząc, że Shadow nie da rady w tej chwili nic powiedzieć.
- Leż spokojnie... My musimy na chwilę wyjść - dodałem, spoglądając w czerwone oczy dziewczyny.
Wyszliśmy za drzwi.
- Nie potrafię... - wyszeptała, siadając na małym krzesełku. - Całe jej życie...
- Shadow, ona musi wiedzieć... - przykucnąłem tuż obok. - Teraz, albo nigdy... Później nie damy rady jej powiedzieć prawdy.
- Peter...
- Chodź... A później obiecuję ci, że znajdę osoby przez które tak skończyła i pożałują tego... Za naszą córkę...
<$hadow?>

niedziela, 23 lipca 2017

Od Petera CD Shadow

- Czekaj! - krzyknąłem za nią.
Kolejne kilkanaście metrów przebyłem biegnąc za dziewczyną. Omijając - a w niektórych przypadkach tratując - pielęgniarki, dotarłem pod drzwi wejściowe. Nie mogłem dalej iść... Shawn i Corrinne wciąż byli na górze. Zostali sami. Przekląłem pod nosem...
- Mi nie jest lepiej... - mruknąłem praktycznie niesłyszalnie pod nosem.
Zrezygnowany wróciłem na górę, w towarzystwie mordujących spojrzeń pielęgniarek.
Odesłałem syna do Vane. Nie chciałem, żeby siedział tutaj, przez kilka godzin mając wlepiony wzrok w ścianę. Zrobił to z dużą niechęcią, lecz ostatecznie udało mi się wepchnąć go do samochodu...
- Pan Quill? - zapytał lekko siwiejący mężczyzna, skanując to mnie, to kartki trzymane w ręce.
- Zgadza się. Co z Corrinne? - nie dałem mu niczego powiedzieć. To pytanie męczy mnie od kilku godzin.
- Doznała wstrząsu mózgu - powiedział bez odwijania w bawełnę.
Serce mi stanęło. O tym przypadku słyszałem same okropne rzeczy... Powikłania związane z tą dolegliwością mogą bardzo źle wpłynąć na córkę... Miałem dużą ochotę uderzyć w coś pięścią, lecz ostatecznie się powstrzymałem.
- Mogę do niej wejść? - zapytałem dosyć spokojnie, jak na zaistniałą sytuację.
- Tak. Akurat w tej chwili nie jest ona w stanie spoczynku - uchylił przede mną drzwi.
Wszedłem do środka. Widok, który przywitał mnie na wstępie, mógłby każdego rodzica przysporzyć o zawał. Corr była blada jak ściana. Jej błękitne oczy nie biły tą samą energią co wcześniej.
- Boże święty... - wyszukałem, a po chwili już kucałem przy jej łóżku.
- Boli mnie głowa - powiedziała, mając cały czas wzrok wlepiony w sufit.
- Po takim czymś zawsze boli głowa... - wyszeptałem, delikatnie głaszcząc ją po głowie. - Wkrótce przestanie...
- Gdzie mama? - wtrąciła swoje pytanie, w ciągu mojej wypowiedzi.
Musiałem znaleźć szybkie wytłumaczenie, dlaczego jej rodzicielka, tak nagle, bez zapowiedzi uciekła ze szpitala. Nie dałem pokazać po sobie zmieszania oraz smutku...
- Mama pojechała do domu po twoje rzeczy - odpowiedziałem tym, co pierwsze przyszło mi do głowy.
- Kiedy wróci?
- Nie mam pojęcia. Pewnie nie długo.
***
Robili jej kolejne badania głowy. Musieli się upewnić, czy podczas upadku nie doszło do utworzenia w głowie krwiaków, ani innych tego typu rzeczy. Siedziałem sam na korytarzu. Czytałem na temat wstrząsu mózgu... Różne powikłania po nim, nie były możliwe do zliczenia... Zawsze mogło się stać co innego, wszystko zależało od organizmu.
- No hej! - tuż obok mnie, na krzesło rzuciła się jasnowłosa dziewczyna.
- Wytłumacz mi, co ty odpierdalasz..? - warknąłem pod nosem, podnosząc się i stając naprzeciw. - Twoje dziecko może za niedługo spotkać coś okropnego, a ty tak po prostu wychodzisz...? - zapytałem z nutką załamania w głosie, widząc przed sobą bladą twarzyczkę córki.
<Shadow?>

piątek, 21 lipca 2017

Od Petera CD Shadow

Przyglądałem się całej sytuacji z boku, stojąc oparty o framugę drzwi.
– Taki chlopiec... On... – odgoniła machnięciem ręki brata, który chciał ją przytulić. – Najpierw sie ze mną bawil w chowanego, a potjem zmienil sje w takjego duziego, czarnego wilcka. I chciał mnie zjesc!
– A jak wyglądał? – powiedziała spokojnie Shadow, zachęcając ją swym tonem do kontynuowania opowiadania.
– Mial niebjeskie oczy, jak nasze wlosy, wlosy cjemne... Troske stalsy od njas.
Chciałem podbiec, gdy zauważyłem, że dziewczyna prawie przewraca się na ziemię. W ostatnim momencie oparła się o stojącą obok komodę.
– Spokojnie, to był tylko sen. – wciąż mówiła dziwnie opanowanym głosem.
Czułem, że coś jest nie tak. Widziałem to po niej...
- Będzie dobrze - uśmiechnęła się ciepło w jej stronę, po czym pocałowała ją w czoło.
Córka ponownie ułożyła swoją głowę na poduszce i przytuliła do siebie swoją ulubioną przytulankę. Widziałem jak Shawn delikatnie głaszcze ją po głowie... Rzeczywiście - strasznie się kochają...
- Peter, co ty tu robisz? - zapytała, gdy tylko odwróciła się w stronę wyjścia.
- Głównie stoję, śledzę cię, podsłuchuje... - uśmiechnąłem się delikatnie, mimo dziwnej powagi sytuacji. - Chodź...
Gdy tylko upewniliśmy się, że dzieci śpią, przeszliśmy z powrotem do swojego pokoju. Dziewczyna wskoczyła bez zastanowienia pod kołdrę, podczas gdy ja przysiadłem na jednej z puf naprzeciw. Westchnąłem cicho.
- O kim ona mogła mówić? - zapytałem cicho, przyglądając się oczom jasnowłosej dziewczyny.
Ta tylko wzruszyła ramionami i przytuliła do krańca kołdry. Położyła głowę na poduszce i zapewne szykowała się do zaśnięcia.
- To tylko jakiś głupi sen - prychnęła. - Bawisz się we wróżbitę...? - wyczułem jak się uśmiecha.
- Nie... - podniosłem się na równe nogi, przechodząc do naszego łózka. - Po prostu się niepokoję... - położyłem się tuż obok, wlepiając wzrok w sufit.
Dziewczyna dotychczas odwrócona do mnie plecami, zmieniła swój kąt położenia. Oparła głowę o mój tors, cicho wzdychając.
- Dobranoc... - powiedziała cicho.
- Kocham cię... Wiesz o tym? - objąłem ją delikatnie ramieniem.
- Tak, tak... - ziewnęła cicho. - Ja ciebie też... - ułożyła rękę na moim brzuchu.
Ciemność, która pojawiła się przed moimi oczami była jak ukojenie... Zasnąłem..
<Shadow? <3 >

wtorek, 11 lipca 2017

Od Petera CD Shadow

- Ta! - krzyknęła Corrinne, niecierpliwie wiercąc się w ramionach swojej mamy.
Uśmiechnąłem się delikatnie w stronę córki, która wlepiła we mnie swoje oczy.
- A ty Shawn, chcesz jechać do zoo? - spojrzałem na syna, który praktycznie przez całą wspinaczkę nie odezwał się nawet słowem.
Nie zareagował, tylko dalej bawił się moimi okularami słonecznymi. Zauważając to, delikatnie połaskotałem go po brzuchu. Wzruszył się delikatnie i wypuścił z rąk przedmiot trzymany w dłoniach. Szybko złapałem go w objęcia mocy, po czym założyłem sobie z powrotem na głowę.
- Sha cie do zio! - krzyknął, delikatnie się uśmiechając.
- A ja cie do jybek! - pisnęła Corrinne.
- A ja cie jekiny! - dodał Shawn.
- Nie boisz się rekinów? - Shadow, spojrzała na chłopca z uśmiechem.
- Ne! - zaprzeczył głową kilka razy.
- Ooo... Jesteś bardzo dzielnym chłopcem - pochwaliła go, przy tym delikatnie czochrając jego niebieskie włoski. - A wiesz, że twój tatuś boi się rekinów? - spojrzała na mnie złośliwym wzrokiem, przy tym wciąż na twarzy mając delikatny uśmiech.
Rodzeństwo w tym samym momencie zaczęło się śmiać.
"Jeszcze się policzymy" - rzuciłem w stronę dziewczyny, szelmowsko się uśmiechając.
"Zobaczymy"
*Tururuum... Wychodzimy sobie po skałkach...*Noc*
Dzieci już od kilkunastu minutach leżały w drewnianym łóżeczku, które wypożyczyliśmy z recepcji. Zasnęły szybciej, niż można było się tego spodziewać. Pewnie były bardzo zmęczone...
- Jak myślisz, co to był za ptak? - zadałem pytanie w stronę Shadow, która akurat wyszła z łazienki.
- Jestem niemal pewna, że to nie był zwykły zbieg okoliczności - powiedziała, odkładając ubrania na szafkę nocną.
- A jak to... - spojrzałem na nią jednoznacznym wzorkiem.
- Nie wypowiadaj na głos tego imienia - wtrąciła, zapewne w zupełności rozumiejąc o co mi chodzi.
- Przepraszam... Po prostu martwię się o Ciebie i dzieci. On nadal żyje i może wam coś zrobić - zbliżyłem się o kilka kroków.
Zatrzymałem się dopiero, gdy dzieliło nad pół metra.
- Nie chcę o nim myśleć. Jutro wracamy do domu z samego rana - wyminęła mnie.
- Shadow... Jeżeli on cokolwiek Ci zrobi, jeżeli gdziekolwiek go zobaczysz... Obiecaj, że mi o tym powiesz...
<Shadow? Kiedy ślub? B) >

poniedziałek, 10 lipca 2017

Od Petera CD Shadow


Nie mogłem uwierzyć własnym oczom... Nasze dzieci, już były na świecie. Shawn i Corrinne, tak jak planowaliśmy...
- Akurat kupiłem kilka rzeczy, które z pewnością się przydadzą... - uśmiechnąłem się delikatnie, wskazując wzrokiem na opakowanie pieluszek i kilka innych siatek z zakupami.
- Wróżbita - stwierdziła, opierając głowę o moje ramię.
Wyglądała na zmęczoną. W końcu, rodzenie dzieci chyba jest męczące. Co prawda, takiego uczucia doznają tylko kobiety, więc nie mogłem porównać tego do niczego innego.
Objąłem dziewczynę ręką w pasie.
- Idź spać... - powiedziałem szeptem w jej stronę.
- Nie... A kto będzie się opiekował dziećmi? Chyba nie ty - zaśmiała się cicho, a na jej usta wpłynął złośliwy uśmiech.
- Muszę się wykazać swoimi umiejętnościami rodzicielskimi - wypaliłem, chwytając ją za rękę. - Już! Do łóżka - dodałem.
- Ty nawet kwiatami nie umiesz się opiekować - powiedziała, spoglądając na dwie doniczki, które stały przy oknie. - A co dopiero dziećmi...
- Umiem opiekować się zwierzętami! - straciłem niemal od razu, krzyżując ręce.
- Peter, dzieci, to nie zwierzęta - spojrzała na mnie wzrokiem typu "Seriously?".
- Dobra, dobra! Widzę, że jesteś zmęczona, a nie będę Cię na siłę trzymał na nogach!
Ostatecznie Shadow pod moim przymusem położyła się na łóżku. Jak mogłem się domyślić, w krótkim czasie zasnęła... Gdy to nastąpiło, podszedłem do miejsca w którym leżała dwójka rodzeństwa. Shawn trzymał palec w buzi, a Corrinne przytulała do siebie kraniec kocyka... Uśmiechnąłem się delikatnie.
Gdy tylko Shawn ponownie uchylił swoje powieki, mogłem dostrzec jego jasnoniebieskie oczy... Nie minęło dziesięć sekund, a jego oczy wypełniły się łzami. Zaczął płakać. Spanikowany jak najszybciej wziąłem go do siebie na ręce. Wciąż lekko szlochał... "Cholera!" - krzyknąłem w myślach, widząc jak Corrinne również uchyla swoje powieki.
<Shadow? Bezwenowo xD>

niedziela, 9 lipca 2017

Od Petera CD Shadow (Odrobinkę +18)

Czy naprawdę zawsze muszę mieć takiego pecha? Dopiero co udało mi się zbliżyć do Shadow, a od razu okazuje się, że tańczymy na wymiany. Znowu czułem się w ch*j zazdrosny...
- Nie przejmuj się nim - powiedziała dziewczyna, z którą akurat tańczyłem.
Z tego co zauważyłem, była to jedna z koleżanek Shadow. Uśmiechała się ciepło w moją stronę, starając się zapewnić, że "wszystko będzie dobrze".
- Nienawidzę takich gości... - mruknąłem pod nosem, zmierzając faceta wrogim wzrokiem.
- Eee tam... Zlała go - stwierdziła, wzruszając ramionami. - Od razu widać.
- Jesteś pewna? - uniosłem pytająco brwi, zwracając wzrok na nią.
- Jak nigdy dotąd - prychnęła, przechodząc dalej do innego mężczyzny.
Minęło mnie jeszcze kilkanaście różnych kobiet, zanim z powrotem zawitała w mych ramionach ta jedyna. Spojrzałem prosto w jej szklane oczy... Uśmiechnęła się delikatnie, zapewne wiedząc, że żaden inny mężczyzna tego wieczoru już jej nie dotknie. Pociągnąłem ją za sobą w odosobniony od ludzi kąt, po czym jeszcze raz namiętnie pocałowałem. Tej nocy, pragnąłem jej.
- Nie chcę się narzucać... - wyszeptałem jej do ucha, delikatnie przeczesując dłonią swoje włosy.
- Chodź... - powiedziała cicho, chwytając mnie za rękę.
Podążyłem za nią, przez ciemne korytarze. W ciągu kilku minut dotarliśmy do dużej komnaty, która zapewne była jej przydzielona. Bez zastanowienia, odrzuciłem na bok kamizelkę i rozpiąłem kilka guzików koszuli. Na ziemi wylądował również krawat. Zbliżyłem się do dziewczyny i nie czekając, wpiłem się w jej usta. Kolejne części naszej garderoby co chwilę lądowały na ziemi... Tego wieczoru, nigdy nie zapomnę...
( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)
Kilka miesięcy później...
Zamieszkaliśmy w domu prywatnym, którego udało nam się zakupić w bardzo dobrej cenie. Dostałem spore odszkodowanie od tej ździry, która podpaliła mi dom.Tak - przeżyła, lecz zapewne od kilku tygodni leży w grobie, po tym jak moja siostra dowiedziała się o całej sprawie. Znając Vane, zamordowała ją gołymi rękami. Wracając... Shadow i mnie spotkało coś niesamowitego - za niedługo mieliśmy zostać rodzicami dwójki, wspaniałych dzieci. Historia, jak z bajki...
- Wróciłem! - mój głos rozniósł się na cały dom, gdy wszedłem do domu z zakupami.
Nie było żadnej reakcji... Zaniepokojony wbiegłem do salonu...
<Shadow? ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°) >

sobota, 8 lipca 2017

Od Petera CD Shadow

- Nie za bardzo potrafię tańczyć - powiedziała, lecz widać było, że kłamie. - Poza tym...
- Coś mi tu ściemniasz - uśmiechnąłem się delikatnie, ukradkiem chwytając ją za rękę.
Jakby w jednym momencie odrobinę zbladła. Wiedziałem, że ma ochotę stąd jak najszybciej zniknąć, lecz z jakiegoś powodu - nie wyrwała się. Słysząc w głośnikach dosyć powolny kawałek, bez zastanowienia porwałem ją na parkiet. Objąłem ją w pasie, a ona umieściła swoje ręce na mojej szyi.
- Mówiłaś, że nie umiesz tańczyć... - wyszeptałem, uśmiechając się delikatnie.
- Bo taka prawda - stwierdziła, chyba po raz pierwszy od jakiegoś czasu, spoglądając mi prosto w oczy. - Nie było okazji... - dodała nieco ciszej, na chwilę spuszczając wzrok.
- Mam się czuć zadowolony, że udało mi się zaciągnąć ciebie do tańca? - zapytałem pół-żartem.
- Chyba tak - odpowiedziała, tym razem delikatnie unosząc kąciki swych ust.
- I tak wydajesz się być wyszkolona w tego typu rzeczach - stwierdziłem, do tego przytakując sobie głową.
Nie mogłem się powstrzymać. Wyglądała przepięknie... Te same uczucia sprzed roku - wróciły niemalże od razu, gdy zobaczyłem ją tamtego wieczoru. Nie potrafiłem dłużej czekać, pochyliłem się delikatnie i bez zastanowienia ją pocałowałem...
<Shadow? Gdzieś mi się zgubił lenny face...>

Od Petera CD Shadow

Przeskanowałem wzrokiem zwierzęta, które zaczęły wychodzić z cienia. Trzy koty i jeden wąż - wprost fenomenalnie... Znaleźliśmy się w jakimś zoo, czy co?
- Nie wygląda to za dobrze - stwierdziłem, patrząc jak trzy futrzaki, jakby zachęcająco zaczynają się o nas ocierać.
W ułamku kilku sekund trójka zwierząt przybrała ludzkie postacie. Pod względem koloru ubrań, figury oraz koloru włosów, nie różnili się niczym od swojej poprzedniej formy. W pomieszczeniu, którym utkwiliśmy, natychmiast zaświeciły się światła, a sufit jakby sam od siebie uniósł się do góry.
- Przybyliście na czas! - krzyknęła białowłosa, posiadając szeroki uśmiech na ustach.
- Na czas? Na co? - przerwałem jej niemal natychmiast, marszcząc brwi.
- NA BAL! - dodała z entuzjazmem, delikatnie podskakując w miejscu.
- Huh, przepraszam za koleżankę. Jest bardzo podekscytowana - jeden z mężczyzn, wyprzedził kolejne wybuchy radości dziewczyny. - Skąd przybywacie?
Podczas tej jakże ciekawej wymianie zdań, z powrotem zwróciłem wzrok na towarzyszkę. Za nią - wciąż czaił się ten sam wąż. Nie czekając dłużej, małym gestem ręki udało mi się go poddusić. Zabijanie kogoś, dodatkowo przy nowo poznanych osobach, mogłoby się źle skończyć. Ich wyobraźnia co do nas, musiałyby być bardzo ciekawe...
- Gdzie jesteśmy? - wtrąciła Shadow, podnosząc się z ziemi. - I dlaczego jest tu tak dużo kotów? - dodała pół-mrukiem, krzyżując ręce.
- Takie tam... Za dużo trzeba by było opowiadać! - zaśmiała się dziewczyna. - A teraz, powinniście już się szykować! Wszystko jest prawie gotowe!
- Jaki bal? - powtórzyłem, wywracając oczami.
- Z okazji rozpoczęcia się lata! - uśmiechnęła się przyjaźnie w stronę Shadow. - Pomożemy Ci zrobić się na bustwo! - podeszła kilka kroków w jej stronę.
Nie minęło kilka sekund, a jasnowłosych dziewczyn - oraz wszystkich innych kotek - nie było w pomieszczeniu. Chyba zupełnie przestałem rejestrować co się dzieje...
- Dla Ciebie też trzeba coś załatwić - stwierdził rudowłosy mężczyzna, spoglądając na swych towarzyszy. Komunikowali się wzrokowo... To nie zakończy się dobrze.
- Dzięki, ale naprawdę nie musi- -
- Nie ma mowy! Jeżeli chcesz jej zaimponować, to musisz jakoś wyglądać! - wtrącił niemalże od razu.
- Nie chcę jej... Chociaż... - szelmowski uśmiech, wpłynął na moją twarz. - Nawet jeżeli, to jak możecie mi pomóc? - uniosłem wymownie brwi, skanując dwóch mężczyzn wzorkiem.
- Przestań o tyle pytać, tylko chodź.
***
- Muszę to wziąść ze sobą! - powiedziałem głośnej, kurczowo trzymając w dłoni swój stary blaster.
Nie ruszałem się nigdzie bez broni... Osoby, których praktycznie nie znam, miejsce, którego w ogólne nie rozpoznaję i jeszcze jakiś bal...
- Serio? - mruknął pod nosem, przyglądając mi się spode łba.
- Tak, mówię jak najbardziej serio - powiedziałem szybko.
- I powiedz jeszcze, że weźmiesz to stare urządzenie - zaśmiał się, biorąc do rąk WalkMan'a, w którym wciąż spoczywała jedna z dobrze znanych mi kaset.
- To "coś" odtwarza muzykę - mruknąłem pod nosem, chowając wszystko z powrotem do torby. - Idziemy już? - dodałem, lekko zniecierpliwiony.
- Czas najwyższy - potwierdził, otwierając drzwi od "garderoby".
***
Nigdzie jej nie widziałem. Wśród tylu kobiet, które bawiły się na tej sali - wciąż nie było tej jednej, którą bardzo dobrze znałem. Po dwudziestu minutach spędzonych na ciągłym odmawianiu tańca z jakimiś kobietami, zacząłem się niepokoić. Wciąż, nie miałem do nikogo z osób tu obecnych zaufania...
- Czy to zawsze tak długo trwa? - mruknąłem sam do siebie, bawiąc się widelcem przy stole z przekąskami.
Gdy tylko główne drzwi się otworzyły, niemalże wszyscy spojrzeli w tamtą stronę. Jak można było się spodziewać, była to Shadow wraz ze swoimi nowymi koleżankami. Ona... Wyglądała niesamowicie.... Wprost nieziemsko... Z szeroko otwartymi oczami przyglądałem się jak wkracza nieco sztywnym krokiem na salę. Wiedziałem, że tego wieczoru - czy tam dnia, nie wiem która jest godzina - wielu będzie chciało do niej zagadać (xD) Niemalże w ułamku sekundy znalazłem się przy dobrze znanej dziewczynie i tych, które widzę pierwszy raz w życiu.
- Hej - przywitałem się, przeczesując ręką jeszcze niedawno uczesane włosy.
- O, cześć - uśmiechnęła się delikatnie, zwracając swój wzrok na mnie.
- Um... Wyglądasz pięknie - powiedziałem, lekko się jąkając.  - Ogólnie, to prawie cię nie poznałem - odwzajemniłem gest, robiąc to nieco śmielej.
- Ty serio chcesz, żebym w końcu się zarumieniła? - zażartowała, tworząc pytającą minę. - Dzięki - dodała krótko.
- Zatańczysz? - wyrwało mi się, niemalże od razu.
<Shadow? C:>

piątek, 7 lipca 2017

Od Petera CD Shadow

Gdy tylko wyczułem, że moje nogi i ręce są czymś owinięte, od razu chciałem w jakiś sposób to z siebie zdjąć. Nienawidziłem być skrępowany czymkolwiek, czego nie znam. Na całe szczęście - Ci idioci nas nie rozbroili... Błąd. Stworzyłem w dłoni mały płomyczek ognia, za pomocą którego widziałem coś więcej niż nudną czerń. Siłą woli udało mi się wyciągnąć z torby scyzoryk - w nim zawsze można znaleźć coś ciekawego. Za pomocą małego nożyka odciąłem liny. Zadowolony, wypuściłem przedmiot z objęć woli, po czym podniosłem się do pio... "Cholera! Dlaczego w tym lochu jest tak mało miejsca?!" - warknąłem w myślach.
- Dlaczego mam wrażenie, że chcesz powiedzieć, że to moja wina? - zapytała, grzebiąc przy swojej linie.
- Wydaje ci się - mruknąłem, przytrzymując bolące miejsce ręką.
- Heh... W sumie, teraz mamy czas... To wracając do wcześniejszej rozmowy... Co chcesz wiedzieć? - słysząc jej słowa, zamurowało mnie dostatecznie.
- Coś czuję, że to jest pułapka - stwierdziłem, patrząc prosto w miejsce gdzie stała.
- Nie. Po prostu masz jedyną okazję w życiu, aby zapytać mnie o co chcesz - powiedziała.
Uniosłem pytająco brwi. Wiedziałem, że jest w tym jakiś haczyk, lecz postanowiłem się do tego przyłączyć.
- Dobra... Ja Ci zadam pytanie, a później ty też możesz mi je zadać - oznajmiłem, przysiadając z powrotem na ziemi. - Deal? - zapytałem w angielskim języku, tworząc z powrotem mały płomyk ognia.
- Deal - przytaknęła.
- To co masz na nadgarstkach, czy to moja wina? Kto Ci groził? Rite? - zadałem trzy pytania z rzędu, patrząc jej prosto w oczy.
- To są trzy pytania - powiedziała, praktycznie od razu, gdy skończyłem wymieniać.
- Ty też będziesz mi mogła zadać trzy.
<Shadow?  ( ͡° ͜ʖ ͡°) >

czwartek, 6 lipca 2017

Od Petera CD Shadow

- Ach, już... - uśmiechnąłem się delikatnie, ściągając ze swojej głowy małego jeża, w którego przeistoczyła się Shadow.
Ponownie przybrała swą normalną formę, gdy tylko jej łapki zetknęły się z powierzchnią gruntu. W sekundzie odwróciła się do mnie tyłem, nawet nie próbując spojrzeć mi w oczy.
- Gdzie jesteśmy? - zadała retoryczne pytanie, przyglądając się kamiennemu sufitowi nad nami.
Nie odpowiedziałem, tylko bez słowa zbliżyłem się do ściany, na której widniały jakieś wyryte znaki. Dobrze znałem ten język... Alfabet Klyn. Skąd on na ziemi?
- Nie powinno nas tutaj być - stwierdziłem, tłumacząc sobie w głowie, co oznacza ciąg liter.
- Huh? - odwróciła głowę w moją stronę.
Zbliżyła się o kilka kroków. Wiedziałem to, słyszałem jej kroki.
- Chodźmy dalej - to brzmiało bardziej jak rozkaz, niż jakiekolwiek pytanie. - Takie bohomazy nie mogą nic znaczyć - wzruszyła ramionami, ruszając dalej przed siebie.
Ze zrezygnowaną miną ruszyłem za nią. Wiedziałem, że to się źle skończy, ale nie potrafiłem jej tak po prostu zostawić. Z zainteresowaniem przyglądała się różnym błyskotką, które wystawały ze ścian. Nie ukrywam, widok niesamowity. Aż w końcu doszliśmy do jakiegoś ogromnego pomieszczenia, które przypominało starą świątynię. Kilkanaście posągów jakby wystających z ziemi, dodawało tajemniczości grocie, w której się znajdowaliśmy.
- Co to jest co cholery? - mruknąłem pod nosem, wbijając wzrok w ozdobne przedmioty, które na oko przeżyły kilka setek lat.
- Bohaterowie... - wyszeptała, wyczytując to słowo ze skalnej tablicy naprzeciw nas.
Gdy zbliżyłem się o kilka kroków, dostrzegłem charakterystyczną powłokę, która owijaja dawno nie oczyszczane posągi. Tak, były one ze złota... Jezioro, które zdawało się być przejrzyste jak powietrze, dokładnie dojrzałem dopiero z tego kątu. W środku, ani śladu po jakiekolwiek formie żywej. Zmarszczyłem brwi, słysząc ciche pomruki. Z korytarza kilkanaście metrów dalej, wyłoniła się mała postać. To był pies?
- Co ku*wa? - zapytałem, rzucając pytające spojrzenia na towarzyszkę oraz zwierzę.
- Em... Pies? - zdziwiona, wyłoniła się zza jednego z posągów.
- Myśliwski - stwierdziłem jednoznacznie.
- On nas może do czegoś doprowadzić! - jakby podekscytowana dziewczyna, rzuciła się w jego stronę.
- Od kiedy lubisz przygody i podróże? - zapytałem, ruszając za nią.
- Chyba się nie znamy - westchnąła, nie przystając nawet na chwilę.
- Rzeczywiście... Praktycznie Cię nie znam...
<Shadow? C:>

środa, 28 czerwca 2017

Od Petera CD Shadow

Wpatrywałem się jak facet bezwładnie upada na ziemię. Miał przestrzeloną głowę na wylot. Odszedł w ciągu kilku sekund.
- Eh... I co z nim teraz zrobisz? - westchnąłem, patrząc jak obok mężczyzny tworzy się kałuża krwi.
Również zatrzymała swój wzrok na martwym facecie. Po chwili sięgnęła ręką do kieszeni, a z niej wyciągnęła zapalniczkę.
- Spalimy - stwierdziła krótko, przytrzymując przycisk na małym urządzeniu.
"Dosyć chore, ale może być ciekawie" - uśmiechnąłem się do niej. Rozglądnąłem się za siebie - pusta uliczka. Kiwnąłem w jej stronę głową, a dziewczyna w jednej sekundzie upuściła uruchomioną zapalniczkę na ciało mężczyzny. Jego ubrania zaczął pożerać ogień. Gdy w końcu zetknął się z ciałem, w jednej chwili wokół nas rozniósł się zapach przypalonego mięsa. Miałem złe przeczucia... Spojrzałem niepewnym wzrokiem na towarzyszkę, która uśmiechając się pod nosem, patrzyła na mężczyznę.
- Przydałoby się stąd...Jak najszybciej uciec. Nie uważasz? - zapytałem cicho, unosząc na nią wzrok.
- Huh, spokojnie. Boisz się? - spojrzała na mnie z wyzywającą miną.
- Nie chcę mieć problemów z prawem - oznajmiłem, krzyżując ręce.
- A nie masz? - uniosła pytająco brwi.
- Odkąd stałem się "normalnym" człowiekiem, to nie - korzystając z okazji, że prowadzę z nią konwersację, niepostrzeżenie wniknąłem w jej umysł.
Nie był on tak samo silny jak kiedyś... Teraz mogłem zauważyć swego rodzaju "luki" i brak jakiejkolwiek reakcji na moją obecność. Czy w przeciągu kilku dni, wszystko może się tak zmienić? Ból i wyraźne cierpienie - od razu wyczytałem te dwie, charakterystyczne nazwy. Samookaleczenie, kolejny fakt z jej życia. Nie chciałem wiedzieć więcej. Zdecydowanie, tylko tyle mi wystarczyło.
- Tniesz się - powiedziałem prosto z mostu, przemierzając ją promieniującym wzrokiem. 
- Co Ci do tego - warknęła, wzruszając ramionami.
- Shadow, czy wytłumaczysz mi w końcu, co się z tobą działo przez te ostatnie lata!? - brzmiało to bardziej jak rozkaz, niż pytanie. 
- Wypchaj się - mruknęła.
- Każdego dnia, myślałem o tobie i nie myśl, że tak nie było! Za każdym razem gdy się budziłem i gdy zasypiałem, zastanawiałem się, czy jeszcze żyjesz! Bo nawet nie masz pojęcia, jak bardzo zależy mi na tobie - powiedziałem w połowie szeptem, wpatrując się w jej obojętną twarz.
<Shadow? Kill me c:>

piątek, 23 czerwca 2017

Od Petera CD Shadow

Dziewczyna leżała na moim łóżku, wciąż nie dając znaku życia od kilku godzin. Musiała dosyć sporo wypić w tej knajpce, że straciła czujność co do tabletek gwałtu. Zdecydowanie nie było to jej codzienne zachowanie w takich sytuacjach... Nigdy nie mógłbym wyobrazić sobie Shadow, która sięga po alkohol lub inne tego typu środki. Musiało wydarzyć się coś złego...
Przyjrzałem się swojej twarzy w lustrzanym odbiciu. Typowy, purpurowy siniak z którym nie pierwszy raz mam do czynienia. Westchnąłem cicho, po czym przemyłem twarz wodą. Zapowiada się - jak zwykle - ciekawa noc... Wyszedłem z łazienki, leniwie podchodząc do kanapy w czymś, co miało posługiwać jako salon. Przetarłem "zdrowe" oko dłonią, żeby już po chwili leżeć na wcześniej przygotowanej poduszce. Okryłem się kocem... Nawet miło... Słysząc jakieś krzyki dobiegające z pokoju obok, od razu wygramoliłem się spod okrycia i wparowałem do pokoju, gdzie spała Shadow. Drzwi same się za mną zamknęły...
- Peter... Chodź tu do mnie! - wyszczerzyła się, jakby zadowolona, wyciągając w moją stronę ręce.
- Nadal jesteś naćpana... - mruknąłem pod nosem, skanując ją wzrokiem.
- Smutnooo mi samej - wygramoliła się z łóżka, podchodząc do mnie. - Przytul mnie! - oparła swą głowę o mój tors.
- Shadow... Powinnaś spać... - wyszeptałem, delikatnie odsuwając ją od siebie.
- Chodź ze mną! - krzyknęła w proteście, chwytając mą rękę. - Będzie fajnie! - dodała, ciągnąc mnie za sobą w stronę łóżka...
***Tururuum... Bezwenowe wspominanie o dawnych czasach c: ***
- Po co się przejmujesz osobą taką jak ja? 
- Tak wiem co powiesz. "Marnuję tylko tlen" Mam rację?
- Nic Ci do tego... - dziewczyna spuściła wzrok w dół.
- Dlaczego jesteś taka skryta!? - podniosłem delikatnie ton. Czułem, że to konieczne.
- BO ZAWSZE MUSZE SPRZĄTAĆ PO INNYCH! - krzyknęła, odtrącając mnie od siebie jednym ruchem dłoni.
Wzięła krótki rozbieg i rzuciła się w przepaść. Me oczy mimowolnie otwarły się trochę szerzej.
- Shadow! - krzyknąłem za nią, patrząc jak spada.
***
- Shadow! - wykrzyczałem, od razu podnosząc się do pionu.
Co do cholery się ze mną dzieje... Rozglądnąłem się - jestem u siebie w domu. Nic tu nie ma, tylko zwykłe meble i wyblakłe ściany... Shadow właśnie w tej chwili nie ma ochoty się zabić i... Stanąłem na równe nogi, szybko przechodząc do drugiego pokoju. Wierciła się... Zapewne też ma jakiś zły sen. Podszedłem do jej łóżka, żeby po chwili przysiąść przy nim - naprzeciw jej twarzy. Wniknąłem w jej umysł... Całkowicie zmieniłem jej sen. Przed "ekranem" ukazywał się teraz zachód słońca. O dziwo, również tam byłem. Siedziałem obok Shadow na kocu... I ciemność... Cholera, zaczyna się budzić... Dorwałem do rąk pierwszą, lepszą gazetę leżącą na podłodze i "zanurzyłem" się w czytanie ciągów literek. 
<Shadow? R.I.P Wena ;c >

środa, 14 czerwca 2017

Od Petera CD Shadow

Zniknęła pod swoją inną formą za drzewami... Przekląłem pod nosem. W końcu - przez chwilę wierzyłem, że "wszystko może być dobrze". Nie k*rwa, nic nie będzie dobrze. Dziewczyna, na której znowu zaczęło mi zależeć tak samo jak te dwa lata temu, wciąż chce się ode mnie jak najdalej odsunąć. Mógłbym oddać wszystko, żeby zrozumieć jej pogląd na świat. Żeby dowiedzieć się - dlaczego wtedy zniknęła...
***Ileś tam, czegoś tam, później***
Znowu żyję na utrzymaniu Vane. Pożyczyłem od niej kasę na wynajem nowego mieszkania. Powiem szczerze - nie była zadowolona, że musiała znowu na mnie wydawać. Nie zdążyłem jej oddać wszystkiego z 70 000 $, a co dopiero... Japie*dole, nienawidzę tego świata.
- Kolejny nudny dzień - mruknąłem, spoglądając za okno swego przepięknego mieszkania.
Sąsiedzi obok znowu się kłócili, co było równoznaczne z nieprzespaną nocą. Za jakie grzechy ten świat tak się na mnie wyżywa? Co prawda - mogłem zgłosić sprawę wysadzenia mojego domu, lecz niestety.. Prędzej umrę, niż ta sprawa zostanie rozwiązana. Podniosłem się leniwie z łóżka, po czym wszedłem do łazienki. Nie jestem przyzwyczajony do takiego "komfortu". Zdecydowanie bardziej wolałem swe stare łózko, którego i tak już nie ma. Westchnąłem głośno przemywając twarz wodą. Ubrałem się, po czym wyszedłem z mieszkania zamykając za sobą drzwi na klucz. Przedmiot włożyłem do kieszeni i ruszyłem przed siebie w stronę schodów. 
Będąc już na zewnątrz, spojrzałem na zegarek. 2:27. I tak mój harmonogram dnia został drastycznie naruszony jakieś kilkanaście dni temu. ŻYCIE! 
Z dłoniami w kieszeniach szwendałem się po różnych uliczkach, parkach. Nie miało to dla mnie zbyt dużego znaczenia, ponieważ i tak cały czas miałem słuchawki na uszach. Poniesiony przez falę muzyki, dotarłem pod jakiś bar. Przekrzywiłem pytająco głowę... Nic nie dzieje się bez powodu. W ułamku kilku sekund drzwi, gwałtownie się otworzyły. Muzykę było słychać z zewnątrz, lecz w środku... Oni chyba ogłuchną (lub już nie słyszą). Przeskanowałem wzorkiem ludzi znajdujących się w środku. Po chwili wyszła ze środka dobrze znana mi dziewczyna z jakimś chłopakiem u boku. Przeskanowałem dokładnie mężczyznę wzrokiem... Widać, typowy narkoman. Mogłem dać sobie rękę odciąć, że dosypał coś Shadow.
- Co się kampisz? - warknął, przechodząc z dziewczyną kilka metrów ode mnie.
Nie otrzeźwiała na mój widok, w normalnym przypadku chyba by to zrobiła. Zmarszczyłem brwi.
- Shadow, on Cię naćpał - powiedziałem prosto z mostu, krzyżując ręce.
- Pffff!!! Peterek chyba zwariował! - prychnęła, opierając się jedną ręką o ramię faceta. - Dan, to naprawdę wspaniały i miły mężczyzna! - krzyknęła.
- Uhum,.. Ciekawe - uniosłem wyżej brwi. 
- Coś ci nie pasuje? - odsunął od siebie dziewczynę, po czym zbliżył się do mnie.
Jego twarz była kilka centymetrów od mojej. Tsa... Chciał mnie zamordować wzrokiem. Wywróciłem oczami.
- Jedzie ci z pyska - burknąłem.
- Ty mały... - warknął, biorąc zamach.
Zrobiłem szybki odskok w bok. Wszystko wydarzyło się za szybko. Straciłem nad tym kontrolę... Przywaliłem mężczyźnie w brzuch, lecz on to wykorzystał, przez co oberwałem w oko. Zajeb*ście, śliwa na miesiąc... - przemknęło mi przez myśl, z trudem utrzymując równowagę. Przekląłem pod nosem, dobierając się do swej broni. Wykonałem kilka krótkich strzałów, a po chwili mężczyzna leżał na ziemi nieprzytomny. Spojrzałem na dziewczynę, która wszystkiemu przyglądała się z boku.
- Przepraszam, ale muszę to zrobić - powiedziałem, wyciągając z torby strzykawkę z napisem "Użyć w razie potrzeby - Lub dla zabawy"  - przeskanowałem ciąg literek wzrokiem. Wbiłem przedmiot w ramię dziewczyny. Nie minęło kilka sekund, a bezładnie padła mi w ramiona. 
- Dosyć drastyczne, lecz skuteczne - mruknąłem.
<Shadow? Mogę wszystko - jestem Bogiem B)>
Mia Land of Grafic