Skuliłam się na ich ostry dźwięk. Może normalni ludzie tego nie słyszeli, ale naprawdę one tak piszczały, że sprawiało to aż ból...
Dotknęłam tej niewidzialnej "nici" łączącej mnie i towarzysza i wycofałam się paręnaście metrów dalej.
- Istinto? - usłyszałam czyjś głos. Mój pseudonim.
- Tak? - zapytałam, przekrzywiając głowę.
Nie dostałam odpowiedzi. Lub odpowiedzią było... Uderzenie w głowę.
Domyślałam się, że to przez tą wojnę między klanami. Bo jestem ślepa, to wybrali sobie mnie na cel porwania. Od kiedy jestem kartą przetargową?
- Kim jesteś? - zapytałam w pustkę.
- Twoim koszmarem.
- Pff... Oryginalny nie jesteś. To chociaż z jakiego klanu jesteś?
Cisza jako odpowiedź.
- Nie nudzisz się? - zagadnęłam.
- Przestaniesz gadać?
- Puściłbyś chociaż jakąś muzykę... Od razu lepiej się pracuje. - uśmiechnęłam się.
Nie wiem po co toczyłam z nim dyskusję. Może żeby się uspokoić, albo żeby przeciągnąć go na swoją stronę...
< Yusuke? >