Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alessia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alessia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 października 2017

Od Alessi CD Rick'a

Jest dość miły. Kiedy wystawił do mnie dłoń, ujęłam ją i wraz z jego pomocą wstałam. Otrzepałam się z ziemi i delikatnie uśmiechnęłam. Spojrzałam na różę, która leżała już podeschnięta. Westchnęłam. Ukucnęłam niedaleko niej, wykopałam dołek i ją zasadziłam. Potem potarłam obiema dłońmi o siebie i ułożyłam je tak, jakbym chciała się ogrzać przy kominku. Na kwiat spadł zielony pył, który po dotknięciu ziemi wokół kwiatka, zaczął lekko drżeć. Róża, po chwili poczęła rosnąć i rosnąć, aż pojawił się piękny, różany krzak. Z uśmiechem wstałam i spojrzałam na Rick'a. Wydawał się zaskoczony.
-To ty tak umiesz?-zapytał.
Pokiwałam głową. Nie mam zamiaru nikogo z mojego klanu okłamywać. Przecież tak i tak by się kiedyś dowiedział.
-Umiem też kilka innych rzeczy.-powiedziałam z uśmiechem.
-A chciałabyś pokazać mi jakiś zalążek swoich umiejętności?-zapytał.
Wzruszyłam ramionami. Wycelowałam palcem wskazującym na słońce, a wtedy, po dotknięciu pierwszych promieni słońca, wyciągnęłam metrową wstążeczkę, która była energią słoneczną. Miała kolor lekko żółtawy, a w jej wnętrzu znajdowało się kilka białych gwiazdek i kropek. Podeszłam ze wstążką do krzewu i zakręciłam ją wokół niej, przez co krzak otaczała pięknie błyszcząca aura. Potem z uśmiechem znowu potarłam dłońmi. Pył po dotknięciu z ziemią, zaczął drżeć, a z niego wyłoniły się zalążki małego drzewka.
-Tadam.-powiedziałam, otrzepując dłonie z reszty zielonego pyłu.
Ten opadł pod moje nogi i zaczął drżeć. Pode mną zaczęły rosnąć kępki kwiatków. Zachichotałam cicho.
-Ups.
Rick też zdawał się lekko uśmiechnąć. Spojrzałam na niebo i pokręciłam głową. Znowu nie spałam. Oj, wydaje mi się, że skończy się to spaniem o bardzo wczesnej porze. Westchnęłam cicho, spoglądając na mężczyznę.
-Idziemy się gdzieś przejść? Tyłek mi cierpnie od stania w miejscu.-powiedziałam żartobliwie i zachichotałam.
Rick kiwnął głową. Ruszyliśmy ku puszczy, która otaczała tą polanę. Jakoś lubiłam to miejsce. Może dlatego, że było tutaj tak dobrze widać księżyc i było tak wiele zieleni... A już nie wiem. Ciężko powiedzieć. Po prostu ją lubię, o! Nie muszę chyba się tym przejmować.
-Alessia?-zapytał nagle blondyn.
-Tak?-zapytałam lekko rozkojarzona.-Mówiłeś coś? Zamyśliłam się.
-Nic, nic, ale prawie uderzyłaś w drzewo...-powiedział.
-Ah... Nic mi nie...-nie dokończyłam.
Uderzyłam lekko w korę jakiegoś drzewa. Potrząsnęłam głową i usłyszałam jak Rick się śmieje. Po chwili sama zaczęłam się śmiać. Jak kaleka, to już na całego. Po chwili powróciliśmy do spaceru...
<Rick?>

wtorek, 26 września 2017

Od Alessi CD Rick'a

Co on robi? Czemu wyciąga dłoń w moją stronę? Atak? A może chce mnie porwać?  Popatrzyłam na niego niepewnie, chowając chwilowo dłoń za siebie.
-Z jakiego jesteś klanu? -zapytałam podejrzliwie.
Mój ogon lekko drżał. Nie pasowała mi ta sytuacja. Skąd on niby się tu wziął? Jest późno i w sumie o tej porze rzadko kto wychodzi na spacerki.
-Spirit of Shining Star. -powiedział mężczyzna.
Z uśmiechem zeskoczyłam z kamienia i podałam mu dłoń, która też przy okazji była lekko zakrwawiona.
-Mam nadzieję, że mnie nie oszukałeś. Też jestem z tego klanu. Miło mi ciebie poznać. Jestem Alessia. -powiedziałam i spojrzałam na dłoń. -Cóż, uścisnęłabym ci rękę, ale jak widzisz jest w... Opłakanym stanie.
Facet delikatnie się uśmiechnął i zaczął oglądać moją dłoń.
-Mi również miło Alessio. Jestem Rick. -powiedział.
Potem przewróciłam lekko oczami.
-Spokojnie, to tylko głupie skaleczenia. -powiedziałam i usiadłam na ziemi na kolanach.
Delikatnie przyłożyłam zdrową dłoń do tej zakrwawionej i zamknęłam oczy. Między szparami, które powstały w zagięciach dłoni, zaczęło wydobywać się zielonkawe światło. Po chwili ono zgasło, a moja ręka była jak nowa. Klasnęłam dwa razy.
-Tadam. -powiedziałam, robiąc z dłoni literkę "v".
-Magia uzdrawiania? Jesteś medykiem? -zapytał mnie, siadając obok.
Pokręciłam przecząco głową.
-Nauczyłam się tego na zapas. Nie wiadomo, kiedy mi się to przyda. Ze stanowiska jestem opiekunką, a czasami też nauczycielem. -odpowiedziałam.
-Ah, rozumiem. Ja jestem zwiadowcą.-dodał.
Uśmiechnęłam się lekko i spojrzałam na niebo. Naciągnęłam mocniej na głowę kaptur, aby nie było widać moich uszu. Ogona za nic już nie schowam.
-Jesteś? Chodzi mi... O rasę. -zapytał.
-Najzwyklejszy biały kot. A ty?
-Lew amerykański.-odpowiedział.
Na tym skupiała się nasza rozmowa. Kim jesteśmy, co lubimy robić i tym podobne głupotki. Potem padłam jak kłoda na ziemię i patrzyłam w lekko rozjaśniające się nocne niebo. Cóż... Ta piękna pora przemijała i zbliżał się małymi kroczkami poranek. Z tego co wiem mam jeszcze kilka dni wolnego. Nie muszę się przejmować pracą, choć chętnie sprawdziłabym co u dzieciaków. Spojrzałam na Rick'a i lekko się uśmiehnęłam.
-Wiesz, że jesteś pierwszą osobą jaką tu poznałam? -zawiadomiłam go.
Wiem, jestem głupia. Od razu tak dokładnie zaznajamiam się z osobą, którą spotkałam kilka godzin temu. No ale... Przegadaliśmy te kilka godzin i mamy chyba kilka wspólnych nam tematów, poza tym... Rasy nasze są z tej samej rodziny, czyli kotowatych i nie wiem czemu, ale odczuwam z tego powodu ulgę. Lekko się uśmiechnęłam i spojrzałam na niebo, które zaczęło się zaróżowiać, a gwiazdy już dawno zniknęły... Szkoda, a było tak pięknie...
Jutro, znaczy dzisiaj będę musiała ponownie nawiedzić to miejsce, aby kolejną noc spędzić pod gwiazdami i zachwcać się tym pięknym widokiem.
<Rick? ^^>

wtorek, 29 sierpnia 2017

Od Alessi

Noc. Jedyna pora, która wydaje mi się taka piękna. Te połyskujące na niebie gwiazdy, ciche pegrywanie skrzypiec świerszczy i latające w niektórych miejscach świetliki. Ubrana w tradycyjną sukienkę, kaptur oraz buty na obcasie, szłam sobie spokojnie po lesie. Czemu akurat tam? Tuż za laskiem było takie śliczne wzgórze i kiedy się tam siadało, było idealnie widać księżyc i gwiazdy. Cudny widok. Od kiedy pamiętam uwielbiałam nocne niebo i mogłam cały czas siedzieć i je oglądać. Dlaczego? Przypominało mi ono mój dom, który miałam przed tym jak się zgubiłam. Nikt mnie chyba nie szukał. Byłam pozostawiona samej sobie. Udało mi się na szczęście wyrosnąć na dużą i silną kobietę. Na dodatek, byłam niezależna, bo pożywienie zdobywałam sama w wieku 5 lat. Postanowiłam o tym nie myśleć... Zaczęłam przyglądać się pięknemu księżycowi. Tak śliczny... Poprawiłam mój kaptur z kocimi uszami, ale zatrzymałam się. Rozejrzałam się wokoło i zdjęłam go, aby moje uszka wreszcie odpoczęły od ciągłego nakrycia. Ogonteż wypuściłam spod narzutki, wymachując nim na boki. Uśmiechnęłam się i pomachałam nogami. Uniosłam dłonie do góry i pstryknęłam. W moich dłoniach pojawiła się kula swiatła. Kiedy zbliżałam do niej palec, to na nim uczepiała się niewielka kuleczka, którą rozrzucałam w różne strony wokół siebie. Kiedy wokół mnie było wystarczająco dużo światełek, uśmiechnęłam się i rozproszyłam resztę światła. Zaczęłam wymachiwać nogami, a potem opadłam na trawę, patrząc na nocne niebo. Czegoś mi brakowało. Może towarzystwa? Zaczęłam przejeżdżać palcami po trawie, przez co zaczęły się unosić zielonkawe, świecące pyłki. Uniosłam lekko jedną dłoń do góry, a obok mnie wyrosła biała róża. Zerwałam ją, delikatnie głaszcząc jej płatki. Jaka śliczna. Taka niewinna, a jednak ma kolce. Uśmiechnęłam się do kwiata, nadal gładząc płatki. Westchnęłam, patrząc na księżyc.
-A może bym się z kimś zaprzyjaźniła? Nie mam przecież znajomych i większość  czasu poświęcam dla spacerów i dla Divy...-powiedziałam sama do siebie.
Czasami tak miałam, gdy byłam na zewnątrz i była noc. Wmawiam sobie, że rozmawiam z księżycem. Kto wie, może nas rozumie? Zawsze swoje zmartwienia wyrzucałam w jego towarzystwie. Diva się ze mnie śmiała, ale to nie było śmieszne. Czułam, że tylko księżyc mnie rozumie. To był mój najlepszy w świecie przyjaciel. I w sumie jedyny. Mojej kotce mogę ufać, ale mam ją zaledwie 2 lata... To za mało. W ciszy westchnęłam, wpatrując się w gwiazdy. Wypatrywałam Małego i Dużego Wozu. Uwielbiałam te gwiazdozbiory. Po chwili zamknęłam oczy, zaciskając w dłoni różę. Słyszałam czyjeś kroki. Spanikowana się podniosłam i nałożyłam kaptur na głowę. Zapomniałam jednak o białym ogonie, który nadal był poza bluzą. Spojrzałam w stronę dźwięku, który mnie tak wybudził z marzeń. Zacisnęłam w dłoni różę, całkowicie zapominając o kolcach, które powbijały mi się w palce. Bolało, ale szukałam wzrokiem osoby, która szła w moją stronę. Na trawę skapnęło kilka kropel krwi.
<Ktoś?>

Alessia Kiyoko Hiyori "Biała" Nanase

Esta historia es sobre como Hikari y sus hermanos vuelven después de muchos años al seireitei, para encontrarse con per...

"Kiedy nie możesz znaleźć światłości, stań się światłością. "

White Cat by Midniterain.deviantart.com
Imię i nazwisko: Alessia Kiyoko Hiyori Nanase
Pseudonim: Biała
Płeć: Kobieta
Wiek: 21 lat. Wygląda na młodszą,ale to chyba tylko zaleta.
Rasa: Kot. Rasa tego kota nie jest znana. 
Orientacja: Biseksualna
Zauroczenie: W tajemnicy podkochuje się w kimś, ale ci.. To tajemnica. 
Klan: Spirit of Shining Star
Stanowisko: Opiekunka ew. Nauczyciel
Żywioł: Natura i Światłość
Moce: 
-Potrafi w niewielkim stopniu zmienić swój wygląd (kolor oczu, włosów, skóry. Dodać piegi, pieprzyki. Skrócić ,wydłużyć,wyprostować,poręcić, pofalować włosy.), czego używa, aby ukrywać swoje odstające na głowie kocie uszy. 
-W każdym miejscu może użyć mocy natury i światła. Nawet w miejscu bez roślin, czy też bez słońca. 
-Powoli idzie jej coraz lepiej z magią uzdrawiania. 
-Umie rozmawiać ze zwierzętami, szczególnie kotowatymi. 
-Jej umiejętnością wyuczoną, jest tworzenie magicznych skrzydeł, ale nie często ich używa. 
Umiejętności: Bardzo pięknie śpiewa i gra na różnych instrumentach. Jej najbardziej znaną umiejętnością jest tańczenie i gdy to robi, ciężkood niej oderwać wzrok. Jest bardzo wysportowana, ale nie przepada za bieganiem czy ogólnym wysiłkiem fizycznym. Dzięki tej umiejętności władania nad naturą jej zielarstwo jest na bardzo wysokim poziomie. Dzięki kocim genom, widzi w ciemności. 
Charakter: Alessia jest bardzo uroczą i  słodką osobą. Nikt z pierwszego spojrzenia na nią, nie powie, że jest pełnoletnia. Zawsze za to się wścieka, ale nie pokazuje tego po sobie. Osóbka ta dba bardzo o innych i nie pozwoli, aby ktokolwiek w jej otoczeniu cierpiał. Nawet wróg. Nie pozwala na to. Nie znosi przemocy i mówi jej stanowcze nie. Często nie może się odpędzić od mężczyzn, którzy mimo tego, że postrzegają ją za młodszą to skaczą sobie do gardeł o nią. Nie znosi uwodzicieli, flirciarzy i innych casanov. Dlaczego? Kiedyś jej siostra dała się jednemu omamić i skończyło się na tym, że ją zdradził, a ta popełniła samobójstwo. Jest delikatna i dość wstydliwa, jednak uwielbia poznawać nowe osoby. Nie ma wielu znajomych. Jej pasją jest czytanie książek, szczególnie horrorów. Kiedyś musiała walczyć na przymusie i do teraz ma wyrzuty sumienia z tamtego dnia. Ta delikatna osóbka ma też drapieżna stronę, którą okazuje wyłącznie wybranym przez nią osobom. 
Cechy charakterystyczne: Ma przepiękny głos. Na jej głowie widać białe sterczące kocie uszka, jednak ubiera pelerynki i bluzy, którymi ukrywa swoje zwierzęce uszka oraz ogon, którego używa jako pasek lub chowa go również pod narzutki. To nie tak, że się ich wstydzi, poprostu woli swoją ludzką stronę. Na plecach ma wytatuowaną parę pierzastych skrzydeł. Zaklęła ten tatuaż i dzięki niemu może z tego naskórnego rysunku użyć ich do latania. 
Ciekawostki: 
-Poszukuje swojego młodszego brata, ale nie wie gdzie jest i gdzie może być. 
-Ma uległość do białych róż. 
-Przez geny kota, kiedy się ją drapie pod brodą, ta zaczyna mruczeć i nie może się oprzeć od poruszania ogonem. 
-Kocha w nocy, wychodzić w miejsca, gdzie jest widoczny księżyc, np. wzgórze, wysoka skała. 
-Chciałaby się kiedyś zakochać prawdziwie i szczerze. 
-Uwielbia koty. 
-Nie przepada za psami, ale to nie tak, że ich nie znosi. 
-Pije dość dużo kawy. 
-Była ostatnim dzieckiem z całej jej rodziny. Najmłodsza, najbardziej niewinna i pozornie najsłabsza. 
-Ma na sobie sporo blizn. 
-Uwielbia posługiwać się broniami palnymi. Ma idealny cel, przez co czasami mówi się, że nadaje się na snajperkę. 
-Kiedy jest zmuszona zabić lub wykonać coś niezgodnego z prawem, ubiera maseczkę szpitalną z narysowaną kocią mordką. 
-Przedstawia się zwykle Hiyori Nanase. 
Rodzina: Była najmłodszą ze swojego miotu. Nie znała ich zbyt długo, bo jest sierotka, która w wieku 4 latach straciła kontakt z nimi. Zgubiła się w lesie. 
Głos: klik
Inne zdjęcia: 
1
2 -tajemnicza forma, którą uzyskała raz w życiu
3
4 -Alessia z jej kotką Divą. 
 5 6

Właściciel: xakikoxchan@gmail.com i YukiKunoka [hw]
Mia Land of Grafic