Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosalie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rosalie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 maja 2017

Od Rosalie cd. Laury

一  No dobra, może źle to ujęłam. Prawie każdy z nas kogoś stracił. 一 zapomniałam o rękach, które wciąż mi się trzęsły, mimo połknięcia leków. Wlepiałam tylko wzrok w dziewczynkę.
Mój umysł się wyłączył, w momencie, gdy ponownie miałam sięgnąć po pudełeczko.
   Zamiast tabletek w mojej dłoni znalazł  się nóż [Miał być pistolet, ale to by głupio brzmiało; pistolet Desert Eagle, a tu jest Klan Desert Eagles no i... tsa...] 
一 Rose? 一  dobiegł do mnie głos Rutgera, jednak nie dałam po sobie znać, że go usłyszałam.
一  Rosalie, uspokój się...
一  Nie podchodź, dla własnego bezpieczeństwa. 一  syknęłam przez zęby, po czym już całkowicie nad sobą nie panowałam.
Słyszałam tylko przytłumione głosy, a w moim umyśle panowała ciemność.
🐺🐺🐺
 Mamo? Co się dzieje? 
                      Dlaczego... Dlaczego we mnie celujesz?
                                                                                  Mamusiu? 
                                                                                              Nie chcesz tego, prawda?
                                                                                                                Wszystko ci wybaczę...




Przepraszam, słoneczko...
                                         To ja powinnam...
                                                                   Nie ty...
                                                                              Przepraszam...
🐺🐺🐺
Ciemność. Tak bardzo miałam ochotę jeszcze spać, a jednak nie mogłam. 
Czułam, że ktoś trzyma moją dłoń. Zerknęłam na Rutgera. 
一  Dzięki. 一  szepnęłam. 一  Zrobiłam coś komuś? 
一  Nie. 一  uśmiechnął się smutno. 一   Czyli nie pamiętasz, co się działo?
一   Nope.
一   A często takie ataki ci się zdarzają?
一   Rzadko... Zazwyczaj leki pomagają. 
Nic nie odpowiedział czy nie zapytał. Zerknął na godzinę na ekranie swojego telefonu.
一   Powinienem być na koncercie... 一    mruknął.
一    No to leć! Dobrze się czuję. 一  strąciłam jego rękę z uśmiechem.


< Laura? >

niedziela, 21 maja 2017

Od Rosalie cd. Laury

Rutger objął mnie ramieniem, przyglądając się Laurze.
— Zdążyłaś kogoś zabić? — zapytał z wrednym uśmieszkiem. — Właściwie, to powinnaś mi podziękować za namówienie Rose by... Au! — wbiłam mu łokieć w żebra.
— Ja idę, nie wiem jak ty. — rzuciłam mu przelotne spojrzenie.
Odwróciłam się i zaczęłam kierować się ku bramie. Na chwilę jeszcze zawiesiłam spojrzenie na jednym z grobów. Ellie Cates.
   Gdy tylko upewniłam się, że już mnie nie zobaczą, oparłam się mur i otarłam łzy. Moje maleństwo...
Ręce zaczęły mi drżeć. Kolejny atak nadchodził.
Szybko wyciągnęłam małe opakowanie i wygrzebałam z niego parę tabletek, które bez wahania połknęłam. Niech nadal nikt nic nie wie...
~ P. Rutgera~
Odprowadziłem dziewczynę wzrokiem.
— Może ty mi powiesz, co tu robiliście?
Głośno westchnąłem.
— Wiesz... To dosyć wrażliwy temat dla Rose... Jak będzie chciała, to ci powie... Ja... Nie mogę tego zrobić... Sam niewiele wiem.
Dłonią potarłem kark.
Widząc spojrzenie dziewczynki, wskazałem ruchem głowy na groby.
— Domyśl się w takim razie. — szepnąłem cicho.
Ellie miała sześć lat gdy zginęła. Rose straciła wtedy całą rodzinę; łącznie z najlepszym przyjacielem, który zastąpił małej ojca.
Sam dziwiłem się, że się trzyma i potrafi choć udawać szczęśliwią. Minął dopiero rok, a ona jakby pogodziła się błyskawicznie z myślą, że jej córki nie ma.
Ale nadal nie wiem, kto był jej prawdziwym ojcem. I jak zginęli.
Po tygodniu Rosalie chodziła normalnie na imprezy. Po dwóch dopiero dostrzegłem, że się tnie. A potem przestała. Chyba.
Zaczęła pomagać innym. Jakby nic nigdy...

< Lauro? ... Tia... >

piątek, 19 maja 2017

Od Rosalie cd. Laury

Uśmiechęłam się pod nosem. Tak bardzo ją przypominała.
***
Ciepłe promienie muskały kamienną płytę i wszystko w jej okolicy. Jednak mi było zimno. W towarzystwie Rutgera wiedziałam na cmentarnej ławeczce. Od kiedy tu przyjechaliśmy, nie zamieniliśmy ani słowa.
Nie było to w stylu Oskara, ale próbował uszanować mojego doła.
— Dzisiaj jest...
— Rocznica jej śmierci. — przerwałam mu.
Znów zapanowała cisza, w czasie której wpatrywał się w złote litery. Oparłam głowę o jego ramię.
— Dziękuję... Że tutaj ze mną przys—
Usłyszałam kroki, więc przerwałam swą wypowiedź. Ktoś szedł. I nie był to zwykły człowiek. Cuchnęło od niego Guardians of the Galaxy.
— Cholera! — mruknęłam, zmieniając się w charta węgierskiego.
Nie miałam nastroju do walki. Nie dzisiaj, nie teraz!
Chwilę nasłuchiwałam i rzuciłam się w przeciwną stronę od magicznej istoty.
O Rutgera się nie martwiłam; był bezklanowiczem, a to oznaczało, że nie brał udziału w wojnie.

Lauraaaa?

niedziela, 7 maja 2017

Od Rosalie cd. Laury

— Ratujemy ją? — zapytał Rutger, z zaciekawieniem przyglądając się Laurze.
— A bo ja wiem? — uśmiechnęłam się. Zdążyłam przeobrazić swoje uszy na zwyczajne kosmyki włosów, które właśnie zaplatałam w warkocz. — Poradzi sobie.
— A jak nie?  — zapytał z zatroskaną miną.
— Rutger! — zawyłam cicho w powietrze jego imię. Po chwili westchnęłam, gdy wlepił we mnie swoje ślepia. — Niech ci będzie. Ale mam ostatnie przeteleportowanie do wykorzystania. Nie uda mi się nas wszystkich przeteleportować. I przyśpieszenie też mam ostatnie.
— Trudno. Na mnie nie patrzą, więc sobie poradzę. — uśmiechnął się.
— Jesteś mi winien kolejną przysługę.
Przybrałam postać rudego kota i w parę sekund znalazłam się przy dziewczynie. Akurat szykowała się do przecięcia brzucha jakiemuś facetowi. Dotknęłam ją czubkiem ogona i już byłyśmy w innym miejscu.
    Wciąż jako kot położyłam się na brzuchu.
— Nigdy więcej. — wysapałam. Użycie kilku mocy naraz to zło. Koszmar. Szczególnie jeśli są to te skopiowane, które zużywają  dwa razy więcej energii.
— Ile ty masz mocy? — wypaliła dziewczyna.
Uśmiechnęłam się.
— Formalnie? Cztery. — machnęłam ogonem, obracając się na plecy. Cicho zamruczałam. Po kociemu oczywiście. Zamknęłam oczy.
— Dlaczego to zrobiłaś? — zapytała, lecz bez cienia ciekawości.
— Tak, tak, wiem. Poradziłabyś sobie. — wywróciłam oczami— Też tak kiedyś sądziłam. A potem zostałam sama. I nie myśl sobie, że to co przed chwilą zrobiłam było z  samamej z siebie. Nie lubię mieszać się w życie innych. Znajomy musiał mnie przekonać.
Usłyszałam, że Laura usiadła na trawie obok. Uniosłam łeb w stronę słońca, które delikatne przygrzewało.

< Laura? C: >

sobota, 6 maja 2017

Od Rosalie cd. Laury

Głośno wypuściłam powietrze, patrząc na reakcję dziewczyny. Rose, spokojnie.
Wciąż trzymając rękę w kieszeni, machnęłam dłonią. Uwielbiam kopiowanie mocy... Szkoda, że ich używanie jest ograniczone...
— Dobra, koleś nic nie pamięta a monitoring magicznym cudem przestał działać i pospadał ze ścian. — Co z tego, że facet zaraz popełni samobójstwo? Taki mały efekt uboczny... Tą umiejętność replikowałam chyba od jakiegoś debila...
— Trzy... Dwa...
Równo z jedynką rozległ się strzał. Zastrzygłam uszami. Ludzie zlecieli się w stronę sklepu. Inni uciekali. Pff...
Wśród tłumu dostrzegłam znajomą czuprynę.
— Nom, to ja cię tu zostawiam. Nie zabijaj nikogo, L a u r o, bo tylko pogorszysz sytuację. Wojna i tak już wszystkim daje w kość. — błyskawicznie znałam się przy znajomym z klanu, z którym toczyliśmy wojnę.
      Stanęłam za chłopakiem.
— Cześć. — trzepnęłam go w głowę.
— Rosalie! — warknął, dając przejść policji.  
— Ja. — zachichotałam.
— To ty mu pomogłaś, prawda? — wetchnął.
— Może? I tak miał zrytą psychikę. — wzruszyłam ramionami.

< Lauro? Tia, Rutger już się pojawia w fabule... A formu nadal nie wysłałam... Wg, nie wiem ile słów wyszło, bo mi licznik nawala. Więc nie bić, jak za mało. >

czwartek, 6 kwietnia 2017

Rosalie "Xayah" Cates


Przyjaciel może być fałszywy; Tylko wróg jest zawsze prawdziwy.

Imię i Nazwisko: Rosalie Cates
Pseudonim: Xayah
Płeć: Kobieta
Wiek: 21 lat
Rasa: Gazelka płocha
Orientacja: Heteroseksualna
Zauroczenie: -
Klan: Desert Eagles
Stanowisko: Zabójca
Żywioł: Grawitacja/ Absorpcja
Moce:
💎Zmiennokształtność - pozwala na zmienienie swojej formy. Podczas przekształcania się może zmienić także swój głos. Element jest bardzo użyteczny do manipulowania wrogów.
💎 Żyrokineza - Rosalie może manipulować polem grawitacyjnym wybranych osób i przedmiotów.
💎 Kopiowanie mocy - pozwala na kopiowanie żywiołów innych, poprzez dotyk.
💎 Kopiowanie ataków - może użyć tej zdolności do pochłonięcia/skopiowania ataku użytego wcześniej przeciw niej, a następnie korzystać z niego tyle razy ile zechce. Wymaga to jednak dużej ilości energii.
Umiejętności: Z reguły jest cierpliwym słuchaczem. W internecie z łatwością namierza swój cel, wykrada hasła i cenne informacje. Potrafi dopasować się do panujących warunków i środowiska pracy, więc morderstwa nie sprawiają jej zbytnich problemów. 
Charakter: Rosalie jest pracowita, ale uwielbia leniuchować. Nie lubi, kiedy ktoś chce jej pomóc i sama nie miesza się do cudzych spraw. Niestety nie wyciąga wniosków z porażek i kilka razy popełnia te same błędy. Drogę wyznacza jej intuicja. Z początku skryta i tajemnicza. W swych dążeniach jest wytrwała i zdyscyplinowana, mimo to zbyt często polega na szczęściu. Z reguły bywa subtelna. Bardzo szybko i trafnie odczytuje intencje innych. Sama z łatwością zmienia postawę w zależności od sytuacji. Lubi spędzać czas obserwując niebo lub słuchając dobrej muzyki. Nigdy do końca nie odcina się od świata, chociaż zachowuje dystans wobec znajomych. Obserwuje ludzi i potrafi bezbłędnie odczytać ich motywacje. Niechętnie jednak pomaga innym, ale przy okazji i nie szkodzi – wychodzi z założenia, że każdy powinien pracować na własny rachunek. Czasem ponarzeka na zły los, ale nie przyjmie pomocy i nie zniesie ingerencji z zewnątrz w jej życie. Cieszy się powszechną sympatią, szczególnie płci przeciwnej. Miewa problemy z dotrzymywaniem słowa. Nie przejmuje się wcale opinią publiczną. Z łatwością dokonuje spektakularnych zadań, ale ze żmudnych, codziennych obowiązków nie zawsze potrafi się wywiązać. Chętnie podejmuje ryzyko i nieraz, za sprawą wyjątkowego szczęścia, odnosi sukces. Bywa pewna siebie, nieraz aż zanadto. 
Cechy Charakterystyczne: Rosalie to posiadaczka burgundowo-wiśniowych włosów, zazwyczaj upiętych w luźnego kucyka, które świetnie pasują do miodowych oczu i alabastrowej cery. Spomiędzy kosmyków wyrastają długie, smukłe uszy. Mierzy metr osiemdziesiąt jeden, a jej sylwetka jest szczupła i wysportowana. 
Ciekawostki: -
Głos: link
Właściciel: Hiena
Mia Land of Grafic